|
W czasie warsztatów udało mi się polecieć z Brusem wspólnie pod jego kryształ. Stal obok mnie , niewyraźny w kształcie. Czułem, ze to on. Nagle ściągnęło mi wzrok w warstwę astralna i zobaczyłem podest z czarno białych kafelek. Zaskoczyło to mnie jak zawsze, gdy otwierają mi się oczy astralne w mentalnych eksploracjach i gdy Brus spytał , czy ktoś coś postrzegł, to milczałem, nie będąc pewny swojego. To był błąd. Niby majaki a okazało się prawdziwe. Kryształ Brusa skrywa się pod kopula na czarno białych kafelkach, w której umieścił mnóstwo drobiazgów, jakieś fragmenty desek, można tam znaleźć i ciągnącą się na półpiętrze balustradę. Podest Brus usunął, to pomimo tego cześć ćwiczących nadal go postrzegała. Pojawiał się on im jednak nadal i to w rożnych postaciach. Wielokrotnie tam zaglądałem, strojąc psikusy. Raz nawet zrobiłem wielka dziurę i ciągnąłem do kryształu działo, by trochę do niego postrzelać, ale się zakleszczyło w ścianie. Teraz myślę, ze nie jest tak ważne, czy ktoś doleci do tego miejsca, gdyż ono może istnieć na tysiące sposobów i to w rożnych planach. Możemy go sobie zbudować przed oczyma i tez to będzie kryształ Brusa. Gdy zapragniemy kogoś tam postrzec, to on się tam nam pojawi zainteresowany. Wlasciwie to coś, co się pojawi może być tylko jego wizualizowanym symbolem, ale nawet wtedy dotrze do niego, właściwego podmiotu, nasze wołanie z serdecznym pozdrowieniem. Może on w tym samym czasie we swojej przestrzeni wizualizować nasza prośbę kontaktu i odpowiedzieć. Każdy w swoim miejscu a jednak wspólnie połączony. ´Z centrum planowania jest podobnie. Gdzieś tam w kosmosie ono się znajduje. Nie martwmy sie jego lokalizacja, ono jest w każdym z nas. Raz doleciałem po wielu przygodach,ze znajomym, do szklanej kopuły. Miał to być szpital przyjęć zmarłych. Na korytarzu spytałem niepewnie, czy konieczne jest dalsze szukanie, bo chce wlasciwie do centrum a nie do szpitala. W odpowiedzi cale pomieszczenie przemieniało się na moich oczach, w wielkim wirowym ruchu i pojawiłem się naprzeciw monitorów z ramkami jak obrazki w Ikei. Deko ciągle ulegało przemianie i reagowało płynnie na moje pytania. Moglem być wlasciwie u siebie w domu i tez by chyba działało. A wiec nie martwmy się co i gdzie kto jest , liczy się intencja wspólnej przygody. O resztę świat sam zadba☺
|