|
Wiem,wiem, że było parę razy ,ale umarło .
Zacznę od nowa więc:
Siadam do medytacji .Po kilkunastu minutach zdaję sobie sprawę,że dzisij nie wyjdzie .Za dużo niechcianych emocji ... jakieś dziwne lęki, poczucie winy . Umysł jednak trochę zwalnia . Ok, spróbuję udać się do mojego miejsca relaxu . Pojawiam się na mojej Bezludnej Wyspie. Tu wbijam się w trudnych (i łatwych też :) chwilach . Padam na wygodny leżak ,obserwuję fale lekko uderzające o piaszczysto skalisty brzeg . Wstaję i idę spotkać się z moją podświadomością , nawrzucam jej . Miejsce w którym przebywam jest w zacienionym miejscu , wspinam się na górkę ,kilka drzew .Jestem w samych dżinsach , stopy czują podłoże . Nie idę jednak w górę , coś mi nie pozwala nawet tam spojrzeć . Rozglądam się z pobliskim innym stałym lądem . Okej, dłuuugi skok, jestem pod wodą (oddycham świetnie ) i dopływam do kolejnej wyspy . Dalej ta sama procedura ... kilkukrotnie .Czwarta wyspa po skoku pozwala mi lecieć ... w tym momencie wraca mi pamięć jednego LD ,kiedy z prędkością odrzutowca szybowałem w górę nad moim osiedlem i wylądowałem na posesji sąsiada . Nie mam już siły działać ponownie na mojej Wyspie Relaxu (jest mocno wykreowana - tworzona od kilkunastu miesięcy). Kolejne podejście będzie poświęcone wejściu na zadrzewiony szczyt ... tam kryje się moje JA .
|