|
Chciałbym się z wami podzielić pewną przygodą z mojego dzieciństwa. Historia może wydawać się dziwna i naciągana , ale wydarzyła się naprawdę. Mając około siedmiu lat , jak co noc leżałem sobie w łóżku i usypiałem. Nagle na ścianie ukazała mi się kobieta w średnim wieku. Co ciekawe było ciemno , ale owa postać oświetlała obszar wokół siebie na tyle , że było ją dobrze widać. Postać miała na sobie fioletowy sweter , lecz była bardzo cienka(grubość kartonu). Jednak nie był to hologram. Widać było różne nierówności na swetrze, natomiast głowa była juz w pełni normalna. Brązowe włosy na głowie i ten dziwny wyraz twarzy. Istota ta wyglądała jakby chciała mnie zahipnotyzować. Jej dość groźna mina (a może po prostu tak wyglądało u niej skupienie?) wręcz nakazywała mi na nią patrzeć. Co ciekawe , nie odczuwałem strachu. Nie wiem czy było to wynikiem tego , że byłem dzieckiem i nie wiedziałem za bardzo co to duch , nie odrozniałem jeszcze za bardzo dobra od zła wiec mogłem spokojnie uczestniczyc w sytuacji. A moze było spowodowane to jakąś wymianą myślową , duch mógł wysyłać mi sygnały , iż jest niegroźną istotą. W każdym razie od początku nie wyczuwałem zagrożenia. Wiem także , że ogólnie kontakt myślowy miał miejsce. Osoba ta przekazała mi m.in to , że ma ona związek z tym miejscem , z tym mieszkaniem itp. Kobieta także gwałtownie poruszała szczęką , szczękając przy tym mocno zębami(ruchy były regularne , wręcz transowe hipnotyczne). Wszystko działo sie dobre pare minut , aż wreszcie powiedziałem do mojej starej: Mamo , duch chyba chce jeść! Moja mama wyskoczyła z sąsiedniego łóżka i pobiegła zapalić światło. Duch zniknął. Później dowiedziałem sie , że umarła w tym domu kobieta w podobnym wieku. A może ukazał mi się mój MTJ? Nie wiem do dziś. W każdym razie dzieci są na pewno bardziej wyczulone na zjawiska tego typu. Może ci zmyśleni przyjaciele to po prostu NP , z którymi w dzieciństwie mając lepsze predyspozycje do tego typu rzeczy , posiadamy lepszy kontakt?
|