|
Takie nawiedzenie, czy jak to nazwać, jakoś mnie przeraża.
Tacy ludzie w imię wierzonych przez siebie przekonań, bez większych skrupułów, mogą działać w myśl średniowiecznej inkwizycji, że wszystko co nie oni to szatan, którego trzeba tępić. I znów opiera się to na niewiedzy mas.
Jak patrzę na to z perspektywy ludzi którzy nie mają doświadczenia z ezoteryką czy duchowością, wysoce prawdopodobne jest, że pójdą za takimi wieszczami, i to tylko z tego faktu, że wieszcz przepowiedział choćby jedną rzecz która się sprawdziła. Potem przychodzi 'wow' i naiwne zaufanie, że skoro jedna rzecz to i wszystkie, tym bardziej że padło słowo "miłość". A to będzie mina w którą naprawdę można wdepnąć. Bo pomyśleć tylko, że takich wieszczów robi się więcej, a głodni prawdy i ekscesów nieświadomi, w naiwności pójdą za nimi daleko, wierząc w boskość wieszcza i przy okazji we własną niedoskonałość i niewiedzę. Pułapka myśli "Oni wiedzą lepiej". Coś mi się wydaje że taki scenariusz może zajść jeśli kościołowi powinęłaby się noga. Taki wieszcz raczej nigdy nie powie "idźcie sprawdźcie doświadczcie sami", tylko "idźcie za mną" i mamy gotowy poród nowych dogmatów.
Powstaje kolejna pogoń za domniemaną prawdą czerpaną z czyiś ust, zamiast zachęta by siąść w medytacji i odnaleźć prawdę samemu. Za to właśnie cenię wiedzę o oobe, ld, i tym podobnych, że to są sposoby na dowiedzenie się samemu.
Hmm czy to nie denifniowałoby, czym jest prawdziwa sekta - dogmat, zwierzchnictwo, ślepe zaufanie, podważanie wiedzy wewnętrznej, nazywanie np. grzechem własne poszukiwanie odpowiedzi i takie tam.
|