|
Ok. Wiemy że mamy sie nie bać. Pozostaje inny problem, który przez wielu jest bagatelizowany lub wręcz uważany jest za nieistniejący. Chodzi o tzw. nocne zmory lub inaczej wampiry energetyczne (ja to utożsamiam chociaż nie wiem czy to nie powinny być różne pojęcia). Nie twierdzę że sie boję, ale sądzę iż problem istnieje. Już od bardzo dawna starzy ludzie twierdzili iż istnieją tzw. nocne zmory, czyli ludzie, którzy śpiąc, opuszczają swe ciała (często nieświadomie) i atakują z tego poziomu innych ludzi. Piszę o tym bo wydaje mi sie iż ostatniej nocy byłem ofiarą takiego ataku. Dlaczego tak sądzę? Wstałem dzisiaj rano. Czułem się dziwnie nieswojo, chociaż fizycznie było wszystko ok poza jednym drobnym mankamentem: Otóż bolało mnie lewe ramię. Normalnie bym się nie przejął bo mimo młodego wieku dokucza mi reumatyzm, ale gdy spojrzałem na obolałą rękę zobaczyłem sporych rozmiarów, brzydki ślad. Moja matka stwierdziła że to wygląda jak ugryzienie lub tzw "malinka" po ssaniu. Niestety nie miało mnie co i kiedy ugryźć, zwłaszcza w nocy gdy spałem w swoim łóżku. O dziwo ślad po kilku godzinach zniknął, ręka też przestała boleć, za to do tej pory mam potworny ból głowy, gorąco mi na twarzy i ogólnie bardzo dziwnie się czuję. Znam sposoby na skuteczną obronę przed czymś takim, ale przestałem je praktykować gdyż nieco zwątpiłem w tzw. zmory czy wampiryzm energetyczny. No i takie cosik mi sie przytrafiło. Co o tym sądzicie?
|