Myślę, że jedyne na co zasłużyłeś Mildreams to na pochwałę bo poruszyłeś delikatną a zarazem bardzo ważną według mnie kwestię, którą zdaje się nie wszyscy biorą pod uwagę lub nawet nie chcą tego zauważyć.
Możliwość osiągnięcia stanu oobe/eksterioryzacji a nawet LD sama w sobie jest neutralna, wszystko natomiast zależy od tego w jaki sposób się tą możliwość wykorzysta. Czy potraktuje się te stany jak np. grę wideo "WoW ale zajefajna grafa!!" czy też jako szkołę, szkołę w której wykłada się wiedzę o samym sobie. Myślę, że jeśli podejdzie się do tego zjawiska, którego w pełni nie rozumie nawet najbardziej doświadczony użytkownik tego forum o ile w ogóle ktokolwiek, z pokorą stawiając sobie za cel samodoskonalenie może ono dać każdemu BARDZO wiele! Mianowicie m.in nową, lepszą jakość życia tu na ziemi.
CYTAT
Juz wiem dlaczego od tej pory tak niewielu oswieconych podzielilo sie swoja wiedza i dlaczego OBE nie ucza dzis w szkole. Ta boczna furtka, ktora pozwala wyjsc z teatru zycia, by zaczerpnac świeżego powietrza, moze sprowadzic mlodego uczniaka na manowce. Mlody adept, jak ja, moze pomyslec, ze ma fundament, podstawe, pewnik, absolut w reku, na ktorym oprze swoje przekonania. Majac fundament latwo odpowiadacna trudne pytania. Jeszcze niedawno maluczki wystrachany, dzis wiem wiecej niz inni, odlaczam sie wiec od teatru oblakanych i skupiam na sobie.
Z tym się nawet zgodzę ale dodam coś jeszcze, co z resztą niejako wynika z tego co napisałeś, otóż: nie dzielą się swoim punktem widzenia ponieważ rozumieją fakt, że nie zostanie on przez innych zrozumiany w taki sposób w jaki chcieli by być zrozumiani. Dla zobrazowania: jest takie powiedzenie "nie rzuca się pereł przed wieprze" i myślę, że pasuje tu ono idealnie :)
SORROW napisał:
CYTAT
ale jeżeli choć raz naprawdę doświadczyłbyś out of body experiences ,rzekłbyś ...
zaznałem MIŁOŚCI ...
... zaznałem ... obudziłem się ... zapomniałem :(
Na co komu ta miłość skoro nic nie wnosi w życie, w sposób postrzegania świata w tym ludzi dookoła? Przykładów na to daleko szukać nie trzeba, wystarczy zajrzeć do przytoczonego przez Mildreams'a wątku "stracilismy prezydenta" gdzie kilku niby "doświadczonych" poczuło ulgę... (Andersenn (Dołączył: 25.08.2007) nie widział nawet żadnego związku oobe ze śmiercią)... Więc pytam się po co ona komu? Bo to miłe uczucie? - miłe uczucie to można wywołać ręką lub palcami w zależności od płci i nawet nie trzeba z ciała wychodzić :)
Wiem jakie uczucie miał na myśli SORROW, zaznałem go i wiem że, nie można porównać go z niczym innym. Potężne, na wskroś przenikające, niemal ekstatyczne, a jednocześnie tak subtelne i łagodne, wywołujące niezmierne poczucie bezpieczeństwa, ulgi, obce a jednocześnie tak bardzo znajome, bliskie, wręcz nie do opisania (na samą myśl o nim łzy same cisną się do oczu) i właśnie głównie to uczucie wywróciło mój sposób postrzegania świata i myślenia, diametralnie zmieniło sposób w jaki postrzegam innych ludzi, wzmogło m.in wrażliwość na tego typu ludzkie tragedie jak katastrofa lotnicza.
Swoją drogą SORROW bardzo łatwo Ci przyszła ocena Mildreams'a, spodziewałem się po Tobie większego opanowania, bez obrazy :>
Nawet jeśli twoja ocena nie mija się z prawdą Mildreams poruszył jak wspomniałem na początku delikatny ale BARDZO WAŻNY temat. Ważny dla nas wszystkich i mam głęboką nadzieję, że nie tylko ja tak uważam. Swoją drogą od jakiegoś czasu sam chciałem do tego nawiązać ale ale nie wiedziałem jak się za to zabrać, jak widać mój dylemat sam się rozwiązał z czego bardzo się cieszę :)
Zapowiada się gorąca dyskusja na poważny temat. Mamy tu okazję wyrzucić z siebie te wszystkie brudy i rozpocząć ich WSPOLNE pranie :D Jeśli przeprowadzimy to pranie na poziomie, w atmosferze życzliwości i poszanowania mimo nawet i sprzecznych poglądów, porzucając stereotypy i dbając o kulturę wypowiedzi możemy dojść do zdumiewających wniosków. Możemy odkryć coś nowego, każde z nas! Mamy tu okazję nauczyć się bardzo wiele, połączyć punkty widzenia i zestroić je razem w mentalnej przestrzeni uzyskując obraz tak przejrzysty jakiego wcześniej nikt z nas nie widział. Wystarczy tylko trochę dobrych, szczerych chęci by sentencja "homo homini lupus est" nie miała racji bytu i tylko tyle wystarczy, nic więcej by stworzyć zespół i przeanalizować te, jak widać sporne, kwestie.
Uważam też, że temat w wątku Ashy "Wyzywam Ego Na Pojedynek" nie został jeszcze wyczerpany a niejako jest powiązany z tym tutaj, więc po wstępnym upraniu największych brudów (:P) powinniśmy wznowić dyskusję również tam.
Pozdrawiam serdecznie