oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Slow Kilka O Tym Po Co I Dla Czego
Mildreams
post 13.04.2010 - 22:19
Post #1


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy




Czesc,

przejrzalem dzis zamkniety juz watek "stracilismy prezydenta". Wypowiedzi tam zamieszczone przypomnialy mi mysl ktora czasem mnie niepokoki:
czy moje zainteresowania astralem, nie odwodzą mnie aby przypadkiem od celu jaki mam tu, na lez padole do zrealizowania? Czy nie popadam aby w duchowy materializm, probując skonsumować podroze astralne tak, jak pozera sie film 3d w kinie albo program "nie do wiary".
Zaraz zaraz, mysle sobie, jesli podroze w niefizyczne obszary zbliza mnie do celu mojego istnienia, to po co w ogole się rodzic. Bez ciała pewnie mozna dłużej i dalej, nie trzeba wstawac o 4 rano, nie trzeba do roboty na 8h.
Czy w takim razie OBE w ogole rozwija? Z pewnoscia tak, wiedzac z autopsji ze jest "druga strona", zyskuje sporo pewnosci siebie i wiary w sens, ale czy cos wiecej? No moze jeszcze to ze wyjscia sa jak urlop - wracam wypoczety moralnie, chce mi sie zyc tu i teraz.

Wiec skąd we mnie ten niepokoj?

A co wlasciwie jest dla mnie lepsze, dbanie o dom razem z bliska osobą, dbanie o rodzine, o przyjaciol, czy wyjscie i odbycie nowej lekcji pod okiem mtj?

Ktos kiedys napisal ze koniec koncow, nie poznamy zadnego pewnika bedac tu na ziemi, a najwyzej dostaniemy kilka strzepkow informacji ktore mozna interpretowac tak lub inaczej.

W zamknietym watku "stracilismy prezydenta" znalazlem cenna wskazowke.
Natchneli mnie niektorzy autorzy postow i szczerze im dziekuje. Posty o ktorych mowa, moznaby strescic tak:

"1. nie lubilem go i dalej nie bede lubic, a inni jak liscie na wietrze zaczynaja wychwalac;
2. i co ze zgineli, wielu innych ginie i nikt sie nie przejmuje;
3. co tu sie martwic ze zgineli, wiemy na forum ze smierci nie ma, wiec martwienie sie wynika z niewiedzy;
4. wracam do waznych spraw, na drodze do oswiecenia, a ciemnota niech lamentuje.
5. w ogole gardze polityka, systemem, oni sa zli i robia to, co nie trzeba, pod dyktando jeszcze gorszych."

A o to moje wnioski:

Juz wiem dlaczego od tej pory tak niewielu oswieconych podzielilo sie swoja wiedza i dlaczego OBE nie ucza dzis w szkole. Ta boczna furtka, ktora pozwala wyjsc z teatru zycia, by zaczerpnac świeżego powietrza, moze sprowadzic mlodego uczniaka na manowce. Mlody adept, jak ja, moze pomyslec, ze ma fundament, podstawe, pewnik, absolut w reku, na ktorym oprze swoje przekonania. Majac fundament latwo odpowiadacna trudne pytania. Jeszcze niedawno maluczki wystrachany, dzis wiem wiecej niz inni, odlaczam sie wiec od teatru oblakanych i skupiam na sobie.

Oh! przeciez to wlasnie slepy zaulek, boczne wyjscie zamiast na tetniaca zyciem aleje, wyprowadzilo mnie w obskorna brame samouwielbienia. Nie dla mnie zycie hinduskiego jogi, ani medrca w samotni. Ja w mojej postaci mam grac dalej tak jak gralem, moze na nieco wiekszym luzie. Duchowy materializm i podroze w nieznane sa swietna rozrywka, ale niczego mnie nie naucza.

Wracam do zony, wysciskam ja i spytam czy chce obejrzec film. Gdy mala nasza coreczka sie rozplacze pobiegne ja przytulic, rzucajac w kat Monroe'a czy Sugiera. Potem pomysle cieplo o rodzinach ofiar sobotniej katastrofy, postaram sie im wspolczuc i zrozumiec. To nic zlego wspolczuc i zalowac szczerze.

Strach przed smiercia - przypomina mi sie Darek Sugier, ktory ze lzami w oczach mowil jak uratowal zdrowie mamy. Przeciez wiedzial ze wielu ludzi ginie na swiecie, i wiedzial ze smierc to nie koniec. Ale z pewnoscia bal sie smierci bliskiej osoby. Bal sie smutku i samotnosci. To nie OBE nauczylo go wspolczucia i milosci. To zwykley codzienny teatr zycia.

W tym teatrze i ja mam role, kurtyna jest w gorze, a swiatla na widowni pogaszone. Jedziemy dalej ze sztuka o nazwie "rozwoj przez doswiadczenie".


pozdrawiam i mam nadzieje ze nie zarobie na bana moim 2 postem na tym zacnym forum


Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Amras84
post 14.04.2010 - 21:18
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


A mnie sie wydaje że "ego" jest nazwą stworzoną na potrzeby nauk psychologicznych. Nie ma czegoś takiego jak "ego". Jest zbiór cech, które w różnym stadium rozwoju człowieka, różnie się kształtują w zależności od tego jakimm czynnikom zewnętrznym został on poddany. Czynniki te to m.in. Oddziaływania społeczne, najbliższe środowisko w którym dana jednostka przebywa, oraz status społeczny jaki osiąga w tych warunkach. To wszystko wpływa na człowiecze cechy. Są też jednostki, które ten wpływ zauważyły i próbują go odizolować z różnych względów. Mógłbym tak bez końca. Dlatego zawsze uważałem że psychologia jest bardziej paranauką niż nauką. Ta dziedzina nauki póbuje szufladkować cechy ludzkiej natury zbyt sztywno. Szuka sztywnych schematów. Jest wiele sprzecznych ze sobą teorii i wykłócających się o nie uczonych. I tak naprawdę wszyscy oni jeszcze błądzą i pewnie jeszcze długo będą błądzić. Tak długo jak długo ludzka jednostka będzie brana pod uwagę jako ząbek trybiku w wielkiej machinie społeczeństwa a nie jako indywidualny wszechświat.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
White Tiger
post 14.04.2010 - 23:27
Post #3


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Amras84 @ 14.04.2010 - 22:18) *
A mnie sie wydaje że "ego" jest nazwą stworzoną na potrzeby nauk psychologicznych. Nie ma czegoś takiego jak "ego". Jest zbiór cech, które w różnym stadium rozwoju człowieka, różnie się kształtują w zależności od tego jakimm czynnikom zewnętrznym został on poddany.

Nie ważne na jakie potrzeby,dla jakiego celu została utworzona nazwa. Ważne że dzięki tym właśnie nazwom możemy się porozumiewać i dzięki temu wiemy o co chodzi. Każda nazwa coś oznacza - zbiór jakichś cech - rzecz. kolor. typ n.p. człowieka. bez tego nie było by języka jakim się posługujemy i tu na forum musieli byśmy porozumiewać się na migi - ( językiem migowym).
Go to the top of the page
 
+Quote Post



Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park