CYTAT(FerdekKiepski @ 08.05.2010 - 00:32)

Tak to powinna byc gimnastka, ale rowniez takie sluchanie "HS" to wielka pomoc. Co do mp3 to ludzie to przegrywaj na ten format poniewaz mniej zajmuj a nasze ucho normalnie nie wychwyci takich dzwekow (podzwiekow?) :) ktore sa we flac. :)
To nie chodzi tylko o to czy ucho wychwyci :P tzn jeśli nie "słyszysz" jakiegoś dźwięku to nie znaczy od razu, że twój mózg tego nie rejestruje. W nagraniach hemi sync chodzi o wywołanie tak jak by interferencji częstotliwości fal dźwiękowych w samym ośrodku słyszenia mózgu tzw. dudnień różnicowych i dlatego częstotliwości tych fal w obu kanałach (prawy, lewy) dobiera się w ściśle określony sposób tak aby końcowa składowa częstotliwość jaką mózg rejestruje była zgodna z założeniami twórców utworu, przeważnie 4-13Hz. Dzięki temu, że mózg sam musi tą składową sobie wytworzyć daje to możliwość spowodowania pracy obu półkul z tą samą częstotliwością czyli zsynchronizowania ich. Jeśli więc obetnie się pewien zakres częstotliwości wejściowych to składowa tychże częstotliwości będzie różna od tej nominalnej (4-13Hz) a co za tym idzie zamierzonego efektu albo w ogóle nie będzie albo będzie słabszy.
Słuchając hemi sync spróbujcie posłuchać chwilę tylko jednej słuchawki np tylko lewej później tylko prawej, powinniście słyszeć prawie jednolity szum, pisk czy buczenie w zależności od utworu, dopiero po nałożeniu obu słuchawek można usłyszeć to charakterystyczne dudnienie.
To fakt, że niektóre utwory nie tracą właściwości po konwersji na mp3 w jakości 192 kbps lub lepszej ale niestety nie wszystkie tak więc jeśli o mnie chodzi to hemi sync musi być w formacie matematycznie bezstratnym. Mam kilka oryginalnych płyt z nagraniami hemi sync i wszystkie utwory po przerobieniu na mp3 były delikatnie mówiąc słabe...