|
No właśnie wszystkie uczucie które doznałam po tamtej "śmierci" przeplatają się mocno z odczuciami Mefika , Amrasa , Noble i Bartmastera . Śniło mi się że wszyscy czekali na coś, chyba właśnie na tą śmierć i kilka chwil potem coś błysnęło, dziwny pusty dźwięk(echo) i ogromna fala zbliżająca się w naszą stronę. Jedni się modlili inni żegnali z rodzinami,a ja stałam pewna i rozluźniona, że jeżeli zginiemy to będzie początek czegoś cudownego. Ale im dłużej ta fala się zbliżała tym bardziej dziwnie się czułam, a miałam mętlik myślowy, czy to na pewno już? I bum, cała fala nas ogarnęła, poczułam obezwładnienie ciała, jakbym w ogóle go nie miałam ale jeszcze czułam. Osunęłam się na Ziemię. Czerń , błoga pustka. Wiedziałam że trzeba czekać, że na tym się nie kończy, czułam że istnieję.I blask, nieoślepiający blask pięknego białego światła, widzę kolory, wszystko takie przyjemne, ktoś mi towarzyszy a raczej towarzyszą. Wiruję w tym wszystkim zdezorientowana ale zarazem bez jakiś wielkich emocji. Widziałam chyba obrazy albo to były załamania tego światła.Bynajmniej nie mogłam ich zidentyfikować. Wszystko było takie.... takie spokojne. Sen przypomniał mi się w trymiga gdy ujrzałam scenę (z Gladiatora-który to już raz :D ) jak cesarza Marka Aureliusza ,zabija, dusi jego własny syn Kommodus. Szybko sięgnęłam po długopis i zanotowałam wszystko w kajecie. Doświadczenie- niesamowite ! Ja chcę jeszcze raz! :)
|