|
Myślę, że nie ma co się upierać przy tym ILE dokładnie tychże ciał subtelnych człowiek posiada. Uważam, że świadomość człowieka dopasowuje jego ciało subtelne do takiej "gęstości" w jakiej ma się ono "poruszać" :) Zdaje się, że "strefa" astralna znajduje się najbliżej "strefy" fizycznej więc dużo osób w trakcie oobe i zaraz po śmierci właśnie tam "trafia". "Strefa" ta jest bardzo podatna na myśloemocje i daje się łatwo przekształcać zarówno świadomie jak i nieświadomie dlatego też wiele osób w tym R. Monroe wypowiada się o tej "strefie" w mało przychylny sposób ponieważ trafia tam cały syf ludzkich myśloemocji, lęków i pożądliwości jakie kiedykolwiek zostały przez ludzi wygenerowane dając im odbicie w tej właśnie "strefie". W wielu książkach można też przeczytać, że człowiek po śmierci może tam utknąć na setki lat... ale to już inny temat :P
Monroe opisuje, że zostawiał swoje ciało astralne na orbicie fizycznego i ruszał badać dalsze "obszary" w których jego percepcja nie była już zakłócana przez astralne wpływy i gdzie spotykał "inspeka" itd. Uważam, że robił to (z resztą jak wynika z książek tylko na początku) bo wydawało się to być łatwiejsze bądź łatwiej było zrozumieć omijanie "strefy" astralnej robiąc to właśnie w ten sposób. Tak czy owak nie jest to konieczne ponieważ można "wychodzić" bezpośrednio do "wyższej strefy" omijając astralną. Wracając jeszcze do postaci "inspeka" czyli jak go nazwał Sugier MTJ czyli Moje Wyższe Ja, czy też Moja Totalna Jaźń. Uważam że, głównym celem do którego zmierza człowiek pracujący nad poszerzaniem swojej świadomości jest pojednanie, zjednoczenie się z tym Wyższym Ja czyli jednym słowem... Komunia :) Da to człowiekowi (w rozumieniu świadomości) możliwości, których nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić.
Co do "strefy luszu" czy też samego "luszu" to trudno mi się do tego jednoznacznie ustosunkować. Nie widziałem, nie słyszałem, nie napiszę :P
Pozdrawiam
|