|
Wyglądamy przez okno. Widzimy drogę, kilka latarni, parę drzew, przelatującego ptaka. I jest to dla nas wystarczajacy dowód na to że to wszystko istnieje i jest prawdą. A czy aby na pewno? Czy mądrze jestślepo zawierzać jednemu zmysłowi, może dwóm, takim, które mogą zawodzić? A nawet jeśli nie zawodzą? Jaką mamy pewność że nasz umysł poprawnie interpretuje sygnały odbierane przez zmysły? Jaką mamy pewność że wszystko wokół to nie iluzja oszukująca nasze postrzeganie? A na ile świat jest prawdziwy a na ile wykreowany przez ludzkie zdolności twórcze napędzane żądzami, potrzebami i pragnieniami? Wyglądamy przez to cholerne okno i wiemy że gdzieś tam w oddali płynie sobie rzeka i nazywa się Nil? A ilu z nas się o tym osobiscie przekonało? Skąd to wiemy? Bo ktoś nam powiedział? Tak naprawdę rzeczywistość składa się z tego co przyjmujemy i z tego co wykluczamy. Więc im mniej wykluczymy tym więcej możemy przyjąć. Co się bardziej opłaca? Piszę to, bo kolejne tematy na tym forum sprowadzają się do wojny pomiędzy zwolennikami naukowych, jedynie słusznych teorii i mierzalnych dowodów a buntownikami widzącymi w każdej namacalnej, przyziemnej rzeczy, spisek i kłamstwo. Mam więc dwie uwagi do obydwu tych "frakcji" Dla "buntowników": Świat jest piękny, taki jaki jest. Wystarczy sie na niego otworzyć. Dla "racjonalistów": " Odseparowanie rozumu od innych form poznania spowodowało, że ludzkość zatraciła swoją intuicyjną mądrość."
|