|
Tai chi ćwiczę około pół roku. Początkowo uczęszczałem na zajęcia tylko raz w tygodniu. Jednak rezultaty przychodziły szybko. Już po pierwszych ćwiczeniach czułem się lepiej. Mój umysł wydawał się czystszy , a ciało lżejsze. Stan ten pogłębiał się z tygodnia na tydzień. Wracając z treningu do domu , większość drogi pokonuję idąc wzdłuż rzeki. Dodatkowo wracam już po zmierzchu , więc dookoła panuje cisza. Takie otoczenie , oraz okoliczności , wzmacnianiają moje poczucie spokoju , oraz odprężenia. Powrót sam w sobie stał się dla mnie przyjemością. Wszystko to związane jest z synchronizacją fal półkul mózgowych. Po około dwóch miesiącach zapisałem się na dodatkowe ćwiczenia , które także odbywały się co siedem dni. Zwiększenie liczy treningów okazało się dla mnie korzystne. Po dość krótkim czasie zacząłem odczuwać przepływ energi. Daleki jestem od wydawania sądów , jakoby miała to być jakaś Boska energia , jednak odczuwam przepływ lekkiego prądu na zewnątrz dłoni , z kolei wewnątrz podczas pewnych sekwencji ruchów wyczuwam coś na kształt pola magnetycznego. Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak z palcami. Czuję mianowicie jakby mi w nich coś "strzelało". Przypomina to bardzo wyładowania elektryczne. Nawet jeżeli jest to w całości tylko i wyłącznie energia fizyczna , to i tak najważniejsze , że robi mi naprawdę dobrze. Po tym wszystkim psotanowiłem zachęcać wszystkich do tai chi. Zauważyłem , że ćwiczenia poztywnie wpływają na LD/OOBE , więc tym bardziej obemaniacy powinni zając się tą piękną chińską tradycją
|