|
Witajcie.
Od niedawna jestem na forum i czytam Wasze wypowiedzi. Troche zazdroszcze tym, ktorzy juz maja za soba pierwsze wyjscie, ale ja nie poddaje sie w cwiczeniach i wiem, ze ktorejs nocy odlacze sie od ciala.
OK, moze przejde do konkretow. Czasami w nocy zdarzylo mi sie obudzic, zaraz po tym jak zdalem sobie sprawe, ze moje cialo spi, a ja jestem swiadomy tego. Objawialo sie to tym, ze czulem jakis scisk w klatce piersiowej, po czym mialem jakby uczycie spadania. To takie uczucie jakbyscie skakali z jakiejs wiekszej wysokosci i mieli zamkniete oczy. W pewnym momencie podczas spadania cos scisnie Was za klatke piersiowa i to jest wlasnie to, o czym pisze. Spie na grubym materacu, wiec czulem jakbym sie w niego zapadal. To wywolywalo we mnie pewne uczucie leku i momentalnie budzilem sie.
Inna sprawa jaka chcialbym poruszyc, to przechodzenie ze stanu alfa do kolejnych stanow. Nie ukrywam, ze wprowadzenie sie w stan alfa przychodzi mi z latwoscia. Nastepnie czuje - jak wy to okreslacie - paraliz. Najpierw konczyny dolne, pozniej gorne. Potem czuje jakby na poduszce lezala juz tylko sama glowa. Caly czas wpatrujac sie w ta nieskonczona czern, czyje jakbym juz nie lezal na materacu - tzn. leze na nim, ale go nie czuje pod palcami. To tak jakbym unosil sie w powietrzu, ale z glowa przytwierdzona do poduszki. Pozniej czuje jakby moje cialo wpadalo w jakis wir, jakby centrum tego wiru znajdowalo sie w miejscu glowy i krecilo sie wszystko dookola niej. W pewnym momencie trace swiadomosc rzeczywistosci (to mi sie podoba najbardziej :)), ale glowa caly czas lezy na poduszce i tego nie moge sie pozbyc. Prawdopodobnie, kiedy dalbym sobie rade z glowa, to mialbym swoje pierwsze mniej lub bardziej udane wyjscie. Przyznam sie, ze takie cwiaczenia i proby bardzo mnie mecza. Jestem w pelni sprawnym czlowiekiem, ale czuje sie naprawde bardzo zmeczony po takim wysilku jaki wkladam w znalezienie sie w tym stanie.
To na koniec jeszcze male pytanie. Otoz mialem kilka razy w zyciu chwile zwatpienia i bylem w takim potwornym dolku, ze tylko czekalem na cos, co by mnie sprowokowalo do ... no wiecie czego. I teraz sie zastanawiam, ze posiadajac zdolnosc opuszczania ciala, moge wybrac, ze chce tam zostac. Co wtedy? Moje cialo bedzie wtedy w stanie jakiejs spiaczki czy innej zapasci, a ja tymczasem bede zwiedzal swiat nie przejmujac sie tym kawalkiem miesa pod respiratorem? Tego wlasnie sie obawiam po wyjsciu, ze majac wolna wole wybiore to "wolne" zycie. A jak juz wrocic do ciala? Dzisiaj bede probowal, o ile uzyskam od Was jakies wskazowki co zrobic z ta glowa, ktora czuje, ze lezy na poduszce. Co, wystarczy, ze pomysle o poruszeniu palcem mojego fizycznego ciala i juz jestem z powrotem. A co jezeli bede myslal i nic, moj palec astralny sie poruszy, a nie cialo fizyczne?
Teraz bede mial kilka dni na przetestowanie techniki 4+1. Jeszcze tego nie przerabialem, ale podobno - jak sami piszecie - dziala rewelacyjnie. Problem w tym, ze klade sie przewaznie okolo 1.30 w nocy, wiec musialbym sie wybudzic przed 6.00 rano. Czy nie za pozna pora na taki eksperyment. Z tego co piszecie, to tam nie obowiazuje czas - nie ma czasu - wiec jezeli bede chcial sobie polatac po okolicy, to po powrocie do ciala - tego fizycznego - moze sie okazac, ze minelo kilkanascie godzin ziemskich, podczas gdy ja w mgnieniu oka dostalem sie z jednego miejsca na drugie.
A i jeszcze jedno. Jak sie widzi w astralau. Podobno pelne 360 stopni (w kilku ksiazkach zwiazanych z tematem podaja pelny zares widzenia). Troche trudno mi w to uwierzyc, bo nie wyobrazam sobie widziec jednoczenie tego co za mna i przede mna, ale moze tak jest. Czy ktos z wychodzacych moglby naswietlic temat widzenia po wyjsciu z ciala. Co sie widzi i jak sie widzi?
OK, ale sie rozpisalem. Pierwszy post, a tyle miejsca zajalem :) Wiec czekam na Wasze sugestie i porady. Pozdrawiam, Piotrek.
|