|
Też mi się tak wydaje jak mówi tom właśnie. Wg mnie za dużo jest technik, za dużo teorii a za mało intuicji w tym wszystkim.
Mi udało się wyjść z ciała za pierwszym razem i nie użyłem żadnej techniki bo wtedy nie miałem o nich pojęcia. Wiedziałem tylko, że istnieje coś takiego jak oobe. Zdałem się na intuicję, poprosiłem swoich opiekunów (nie mając pewności czy rzeczywiście istnieją) aby pomogli mi wyjść z ciała i przyszedł prawdopodobnie taki opiekun do mnie podczas snu pod postacią mojej matki, chwycił mnie za klatę i wyrzucił z ciała. Ciało fizyczne wibrowało a ja byłem poza. Ot cała technika:)
Intuicja i mocne postanowienie, że się tego czegoś konkretnego chce i to nastąpi z całą pewnością. Osobiście jeszcze nigdy nie medytowałem, ale intuicja podpowiada mi aby wyobrazić siebie jako medytację. Ja nie medytuję bo ja jestem medytacją.
Dlatego jeżeli komuś nie wychodzi wychodzenie z ciała za pomocą różnych technik niech je oleje i zda się na intuicję, ale przede wszystkim musi być pewny, że wyjdzie bo inaczej nic z tego nie wyjdzie.
Angello napisał, że wychodzenie jest dużo łatwiejsze. Ale co nam z tego, że udało się wyjść. Fajne uczucie, podekscytowanie i przy piwie można komuś o tym opowiedzieć. Pewnie cała przygoda z odnajdywaniem siebie rozpoczyna się w momencie szukania a to szukanie też może trwać latami tak jak w medytacji. Mylę się?
Myślę, że medytacja może być łatwiejsza bo ona nas uspokaja, wycisza i pozbywamy się ekscytacji, podniecenia i obieramy prosty kurs do własnego wnętrza a wychodząc można się pewnie nieźle pogubić w tej całej poza cielesnej rzeczywistości i niekończonej ilości poziomów.
|