|
czyli to co doprowadziło do spostrzeżenia jaźni (rzeczy wewnętrznej) skierować na zewnątrz a wówczas dostrzegę ducha, obrać tę samą metodę działania, czyli chodzi tu o pewien sposób patrzenia na świat, ale teraz napiszę coś ważnego,
wracamy do punktu wejścia - to co doprowadziło do spostrzeżenia jaźni, do nabycia tej świadomości o samym sobie, należy skierować na zewnątrz,
nie da się tego zrobić chyba że sięgniesz po okultyzm, dla czego uważam że nie da się tego zrobić ?
bo fakt odkrycia jaźni, spojrzenia w głąb siebie, poznanie przez to siebie samego, zostało wymuszone z zewnątrz, przez czynniki zewnętrzne, pochodzące z zewnątrz istoty ludzkiej (poprzez jakieś tam konkretne doświadczenia przeżycia bądź za pomocą używek) a nie ze środka istoty ludzkiej,
nie na darmo ludzie wyszczególnili pewne cykle rozwojowe, 2-3 rok życia - okres buntu znany rodzicom :) potem okres dojrzewania, potem pełno-letniość czyli zderzenie z rzeczywistością, różnie ale od 19 do 25 roku życia. te etapy odpowiadają także rozwojowi duchowemu, mam na myśli raczkowanie a nie jakiś wielki rozwój,
i o to mi chodzi, tutaj jest sedno sprawy, to o czym napisałeś swojego posta to po prostu naturalne procesy ktore zachodza w kazdym z nas, w głupawym dresie, w dojrzałym naukowcu, w sprzątaczce i w dyrektorze
nic nowego nie odkryłeś kolego, ale ważne że zwrociles uwage na to ze ten proces mozna odbic jak w lustrze. Z wewnatrz do zewnatrz. Pomagaja w tym medytacja, grzybki choc nie polecam nikomu uzywek.
to tyle co chcialem wam napisac
panta rej ! wszystko płynie !
|