|
O ile będziemy jej świadomi...no właśnie. Podejrzewam, że większość z nas już przeżyła wiele żyć i jakoś nie każdy może podzielić się na tym forum właśnie wrażeniami, przeżyciami z innych żyć. Ja po grzybach kilka razy widziałem swoje poprzednie wcielenia, tzn. nawet nie wiedziałem tylko jakby znowu przeżywałem. Nazwałbym bym to riplejami z innych żyć. Powstaje jednak pytanie na ile to były rzeczywiście poprzednie wcielenia...no cóż. Grunt to nie wkręcać się na siłę a ja po prostu tak to czułem i nadal czuję.
Z pewnych źródeł dowiedziałem się, że ucieleśnianie jest formą doskonalenia siebie. W pewnym momencie, kiedy osiągniemy pewny poziom rozwoju nie będziemy już musieli ucieleśniać się i żyć np. na Ziemi a tym samym doświadczać bardzo często różnych cierpień, smutków itp.
Ja osobiście jestem przekonany, że po śmierci czeka mnie kolejne ucieleśnienie, ale z drugiej strony nigdy nie wiadomo kiedy dostaniemy jakiegoś kopa w rozwoju duchowym. Człowiek ma szansę żyć naprawdę długo i przez te wszystkie lata medytując, zgłębiając siebie może osiągnąć taki poziom, że kolejne ucieleśnienie nie będzie mu już potrzebne i wtedy pozostaniemy "tam" na zawsze, ale i tam czekają nas dalsze etapy rozwoju...i tak do usranej śmierci, którą nazywamy "boskim oświeceniem"?:)
|