|
Po 5 latach zainteresowania tematem w końcu udało mi się coś osiągnąć. Może nie jest to duży krok, ale jestem umiarkowanie usatysfakcjonowany. Opiszę więc jak przebiegało to zdarzenie:
Dzisiejszej nocy miałem problemy z zaśnięciem. Kiedy już zaczęło świtać, położyłem się na prawym boku czując, że w końcu jestem gotowy by zasnąć. Szybko przeniosłem się do LD. Przytaczanie jego treści mija się z celem, ale pragnę zaznaczyć, że nie miałem żadnej kontroli nad tym snem. Niestety, zdarza mi się to permanentnie.
Sfrustrowany tym faktem, wyrwałem się ze snu i poczułem, że leżę łóżku. Uniosłem lewą rękę z zamiarem przetoczenia się na plecy, kiedy ze zdziwieniem stwierdziłem, że macham swoją niefizyczną kończyną. Muszę przyznać, że to interesujące uczucie. Przyjrzałem się jej. Była srebrno - przezroczysta. Zupełnie jak ręka ducha. Nie wiem czy u was też to tak wygląda, ale możliwe, że jest to po prostu wyraz moich wcześniejszych wyobrażeń na temat niefizycznego ciała. Próbowałem wstać z łóżka, ale napotkałem na pewne problemy. Szło mi dosyć topornie. Każdy ruch przypominał poruszanie się w wodzie. Postanowiłem więc skorzystać z metody rotacji opisywanej przez R. Monroe i trochę to pomogło. Uczucie wychodzenia z ciała przypominało mi przepychanie się przez rurę. Największe problemy miałem z wyjęciem głowy.
Kiedy w końcu stanąłem koło łóżka stwierdziłem, że coś jest nie tak. Mimo oddzielenia wciąż odczułem swoje ciało fizyczne. Ze zgrozą stwierdziłem, że mam bardzo ograniczone pole widzenia. Jak się szybko zorientowałem, zasypiając miałem uchylone lewe oko. Tak więc całe pole widoczności ograniczało się do tego jednego oka. Prawe było w tym momencie całkowicie ślepe. Kolejny dyskomfort jaki odczułem to poduszka, która za mocno przylegała mi do twarzy. Próbowałem ją oderwać, ale sprawiała wrażenie jakby była przyklejona. Po użyciu większej siły udało mi się ją oderwać i rzuciłem ją na łóżko obok (?!) identycznej poduszki. Nietypowości tej sprawie dodaje fakt, że tej nocy spałem z inną poduszką. Ta, którą oderwałem od głowy towarzyszyła mi przez ostatnie kilkanaście dni podczas wyjazdu. Przetrwałem z nią 36 godzin w autokarze (w obie strony), więc może jej obecność jest tylko wynikiem przywiązania emocjonalnego. Uczucie dyskomfortu zmalało, ale nie zniknęło całkowicie. Wciąż zdeprymowany ograniczonym polem widzenia próbowałem przełączyć się na widok 360, ale nic się nie stało.
Zacząłem prosić swoich Niefizycznych Przyjaciół o pomoc. Nie otrzymałem odpowiedzi, ale usłyszałem lekki hałas dobiegający z salonu. Poczułem, że nie jestem sam, choć równie dobrze odgłosy te mógł wydawać mój kot. Postanowiłem ruszyć do przodu, aby znaleźć ich źródło. Poruszanie się wciąż sprawiało mi problemy, więc próbowałem popłynąć. Nic się nie stało. Pomyślałem, że może mam zbyt fizyczne odruchy, więc próbowałem popłynąć za pomocą siły wyobraźni. Nagle poczułem, że poruszam się bardzo szybko, po czym stwierdziłem, że znowu leżę w łóżku. Ponownie próbowałem wyjąć swoją niefizyczną rękę, ale nie udało mi się.
Jestem w 90% procentach pewien, że było to OOBE. Od zwykłego snu odróżniało je realność doznań i jasny umysł. Jedyne wątpliwości budzi u mnie kwestia niewłaściwej poduszki i brak ciała w łóżku. To dopiero pierwszy raz, więc nie będę narzekał, ale zirytował mnie wspomniany problem z oczami. Widziałem rzeczy z takiej perspektywy jakiej nie mógłbym widzieć leżąc w łóżku, ale równocześnie nie mogłem wyłączyć bodźców fizycznych dobiegających i włączyć prawego oka.
Proszę o wskazówki. Mam nadzieję, że was nie zanudziłem :) .
|