|
Ach, Autsajderze, jak ja doskonale rozumiem ten stan. Sama nie wiem, co mam ci poradzić, bo łatwo jest gadać i radzić, gdy umysł jest wyciszony. Mi osobiście pomaga powtarzanie sobie, że jestem przede wszystkim istotą niefizyczną i że życie w czasoprzestrzeni nie ma takiego znaczenia, żeby o nim nadmiernie myśleć, czy się przejmować. Uważam, ze bez względu na wszystko nie można się poddawać i trzeba w sobie pielęgnować choć namiastki miłości, od której pochodzi pochodzi niesamowite poczucie mocy, spokoju i błogości. Sądzę, choć mogę się mylić, że tak naprawdę brakuje ci bycia świadomym, a to niezbędne jest do "głębszych" niefizycznych doświadczeń. Nie zapominaj, kim naprawdę jesteś. Życzę ci powodzenia w szybkim powrocie do "formy" ;) Pozdro
|