|
hm.. to zamyślanie się zamiast obserwacji/medytacji jest i moim problemem. Zastanawiałem się jak sobie z tym poradzić i doszedłem do wniosków, które wyciągnąłem z nauk o szybkim czytaniu. Nauka szybkiego czytania i nauka wychodzenia z ciała mają to wspólnego (moim zdaniem) ze musimy porzucić przyzwyczajenia i nabyć nowe. Niestety aby to zrobić w przypadku nauki szybkiego czytania potrzebne są ćwiczenia. Pomyślałem więc sobie, że i dochodzenie do stanu obserwacji/medytacji wymaga ćwiczeń ( wiem, nic odkrywczego ;))
Do tej pory kładłem się wieczorem spać z zamiarem wyjścia z ciała, wpadła mi do głowy jakaś myśl i już spałem. Więc do ćwiczenia stanu relaksacji w zasadzie nie dochodziło. Wniosek prosty, trzeba ćwiczyć inaczej. Teraz ćwiczę kilka razy w ciągu dnia, bez zamiaru wyjścia z ciała, po prostu ćwiczę samą koncentrację. Teraz główny problem - jak to ćwiczyć?
Ja miałem problem z utrzymaniem świadomości nawet przez 20 sekund. Dlatego pomyślałem, że postępem będzie utrzymanie świadomości przez minute. Siadam sobie (żeby nie zasnąć) włączam stoper i start. Przyznam, że po może 30 próbach zaczęło mi się to udawać. Najpierw ćwiczyłem np 3 razy w ciągu dnia po jednej minucie, efekty raczej słabe. Później inaczej - raz dziennie ale np 6 do 10 takich minutowych okresów czasowych. Ten drugi wariant działa lepiej, bo np nie uda mi się 2 razy to wtedy mobilizowałem i skupiałem się bardziej i już ten 3 to sukces :) poćwiczę tak jeszcze parę dni i przestawiam się na okresy 1,5 albo 2 minutowe.
Efekty? Puki co opuścić ciała mi się nie udało, ale kładąc się wieczorem już wytrzymuję dłużej. Myśli wciąż mnie nachodzą ale już nie z taką częstotliwością. To moja rada. Czy zadziała? Nie wiem, jednak nic bardziej efektywnego na razie mi do głowy nie przyszło ;)
|