|
Astral Parsley leżał już w swoim łóżku i przygotowywał się do snu- tak jak robił to każdego wieczoru. Nie wiedział jednak, że ta noc nie będzie taka zwyczajna...
Po ułożeniu głowy na wygodnej poduszce i opatuleniu się cieplutką pierzynką zaczął powoli oddalać się w pociągu do krainy snów. Coś jednak zatrzymało ową lokomotywę, a biednego Parsley'a wysadzono na peronie. Był bardzo zdezorientowany lecz zachował spokój. Po dłuższej chwili otworzył oczy i zdał sobie sprawę, że nadal leży w swoim łóżku: "Je*ane PKP- muszę się wyspać, bo jutro do szkoły na 7, a tu znowu jakieś problemy"- pomyślał sobie nasz bohater. Postanowił wstać i udać się do okna w celu obejrzenia pełni księżyca i zapaleniu papierosa, lecz jego ciało ani rusz !!! Próbuje ruszyć prawą nogą-nic, lewą ręką- znowu nic ! Tak się nasz biedny bohater przekomarzał, aż w końcu dał za wygraną.
Leżąc sobie i myśląc co tu dalej robić spostrzegł coś naprawdę dziwnego- 3 postacie od których biła słaba, mleczna poświata zaczęły przenikać przez ściany do jego sypialni- Astral był w tej sytuacji totalnie zdezorientowany. Nie wiedział, czy owi przybysze są tylko tworami jego wyobraźni czy może duchami- czy są nastawieni pozytywnie czy negatywnie. Zdołał wydusić z siebie tylko krótkie "o k*rwa". Postacie lewitując sobie w najlepsze po pokoju mieli w dupie, że ktoś na nie patrzy. Po dłuższej chwili obniżyły swój wdzięczny lot w stronę Parsleya który tym razem zdołał wydusić z siebie o wiele więcej "#%$*#^ $*#&&$ #$&....".
Przybysze zainteresowali się bezwładnym ciałem i zaczęli delikatnie muskać je swoimi członkami. Dla Astrala było to uczucie bliskie porażeniem prądem o małym natężeniu (dość przyjemne). Duchy były coraz bardziej natarczywe, aż w końcu jeden zaczął ściskać jego nogę, drugi ramie a trzeci napierał na jego brzuch. Było to nie do pomyślenia ! Parsley wpadł w histerie. Wydawało mu się jakby całe jego ciało przeszywał prąd, jego ręce siniały z zimna a płuca nie mogły zrobić choćby najmniejszego wdechu który w obecnej sytuacji mógł uratować mu życie. W ostatnim akcie rozpaczy zaczął krzyczeć w myślach do owych postaci "zaraz mnie zabijecie"- sądząc, że one poprostu nie wiedzą co robią... Nie przeliczył się nasz bochater: postacie w jednej chwili puściły go, zawibrowały mocnym światłem i w pośpiechu oddaliły się przez sufit...
Jeszcze nie doszedłszy do siebie Astral Parsley wstał z łóżka ciężko dysząc, podszedł do okna i wyglądając przeznie zastanawiał się nad całą sytuacją- co to kurwa było ???
Opowieść z życia wzięta :)
|