|
Wszyscy Ci podróżnicy deklarujący chęć wyjścia z ciała i płaczący czemu im to nie wychodzi w pewnym momencie natrafiają na to czego sami tak bardzo chcieli i nagle okazuję się, że nie są już tak zdeterminowani jak przedtem. Strach przed nieznanym to wspaniała pożywka dla wyobraźni, która w stanie paraliżu (i nie tylko) nie ma granic i staję się rzeczywistością. Mi się zdaję, że to taki test przed, przed wychodzeniem, takie małe demo tego co możemy spotkać poza. Dla ludzi niezdecydowanych, nie dość zmotywowanych itp. okazuję się ostateczną granicą, przez którą pewnie nigdy świadomie nie przebrną.
@Astralna Pietruszka Fakt, że najlepiej samemu stwarzać okazję, jednak noc jest długa i nie wykorzystywać tego co samo przychodzi jest po prostu marnotrawstwem, pomijając już sam fakt, że świadome wyjście od początku do końca jest 1000x trudniejsze niż wyskoczenie z ciała za pomocą spontanicznego paraliżu.
|