|
Z książek Monroe'a wyczytałem, że po śmierci dusza od razu idzie dalej, no chyba, że przywiązała się do czegoś co Kościół nazywa 'grzechem', a polskie prawo 'nadużywaniem' i nie bardzo przejmuje się rodzinką, bo przecież nie była tu po to by wiązać się z innymi duszami tylko zdobyć doświadczenia, przeżycia. Jak to w końcu jest? Może coś źle zrozumiałem. Chciałbym powiedzieć, że Cię rozumiem, ale tak niestety.... raczej stety nie jest, bo u mnie w rodzinie nie umarł nikt mi naprawdę bliski. Niemniej współczuję Ci, bo domyślam się co bym czuł gdyby umarła mi babcia, tudzież dziadek czy rodzic.
|