Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Trochę Filozofii, masz ochotę pofilozować? to tutaj :D
Pavveł
post 06.11.2010 - 21:11
Post #1


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Nie znalazłem podobnego tematu, jeśli taki istnieje to proszę o przeniesienie :)

Do rzeczy:
Z założenia, jeśli nasz świat działa w oparciu o pewne prawa, wszystko musi mieć jakiś sens czy cel. Inaczej bowiem świat ten by się nie skompilował. Ten, kto to uczynił też musiał mieć ku temu jakiś cel, czyżby inaczej jego świat by się nie dokonał? Jeśli tak, jego świat też opiera się o jakieś prawa, które ktoś musiał utworzyć i miał jakiś ku temu cel. Bo jeśli miało to się skompilować, to wszystko musiało mieć swój cel, inaczej bowiem bez ustalenia „co z czym się je” z kolei ten świat by się nie skompilował.

Z tego mamy trzy wnioski:
Pierwszy: powyższa zależność dzieje się w nieskończoność, co jest nie do ogarnięcia umysłem i zdaje się prowadzić do obłędu.
Drugi: Wszechświat nie ma żadnych zasad, nie ma żadnych praw, żadnych granic, a wszystko co powstaje w jego obrębie, powstaje poprzez ograniczenie tego, co jest. W ten sposób możemy doświadczać jego poszczególnych części.
I wreszcie trzeci wniosek: nie ma żadnego celu ani sensu, a wszystko czego doświadczamy jest jedynie iluzją, jest wytworem naszego umysłu. Z czego można dojść do wniosku, że skoro wszyscy ludzie oraz otaczający mnie świat jest wytworem mojego umysłu oraz wszyscy pozostali ludzie i otaczający świat każdej osoby jest wytworem jej umysłu, a my wszyscy jesteśmy wytworem świata – wszyscy jesteśmy jedną osobą, a nasza pozorna odrębność to iluzja. A więc ta iluzja to nasza rzeczywistość, sami ją tworzymy. Z tego miejsca można też wrócić do punktu wyjścia, jaki sens jest doświadczać owej iluzji? Jeśli jakiś jest, to wracamy do punktu pierwszego lub drugiego (przy aktualnym trzecim wniosku), jeśli zaś nie ma to następuje rekurencja do punktu trzeciego. Wtedy oznacza to, że nic nie ma celu ani sensu, wtedy rekurencja też by go nie miała. Pozornie przeczy to trzeciemu wnioskowi, ale jeśli ta rekurencja nie ma celu/sensu to zgadza się to z wnioskiem trzecim.

Oznacza to, że coś może istnieć i wcale nie musi mieć żadnego celu lub sensu, a także że wytwory naszych umysłów są rzeczywiste, tak samo jak my, jak materia którą doświadczamy itp.
Zauważyłem, że dane działanie nie ma sensu, gdy nie ma celu bądź gdy ten cel już się osiągnie czyli ten cel znika, czyli go nie ma ( w obu przypadkach go nie ma). Wszelkie działanie pośrednie, czyli gdy cel jeszcze jest, ma widocznie sens tylko taki, jaki nadamy mu sami, co stanowi kolejny dowód na to że to my stwarzamy świat, jaki doświadczamy, co zresztą zgadza się z doświadczeniem, gdyż my nadajemy rzeczom i działaniom sens czy cel, zgodnie z naszym upodobaniem, a idąc dalej jeśli jesteśmy jedną osobą, to my jesteśmy Bogiem, który stwarza świat. Łącząc te przemyślenia z wniosku trzeciego z tymi z wniosków poprzednich, można stwierdzić, że każdy z nas jest tym samym i jedynym Bogiem, który stwarza świat, tylko po to aby doświadczać siebie. I nic nie ma tak naprawdę celu ani sensu, póki ja Bóg temu czemuś go nie nadam. Korzystając z wniosku pierwszego stwierdzam, że jako Bóg jestem także nieskończony, nie mam granic, nic mnie nie krępuje. Jednak doświadczając swoich części, żadna z nich nie może pojąć całości, a wszelkie usilne starania prowadzą jedynie do obłędu. Jednak ostatnie zdanie nie może być prawdą, gdyż nie mam granic i jak fraktale, moja najmniejsza część jest odbiciem całości i jednocześnie jest tą całością (co zostało przedstawione wcześniej w 3 wniosku), więc każda z moich części może zaświadczyć całości jeśli i kiedy tylko tego chce (także wg wniosku 3), w przeciwnym razie w danym momencie doświadcza jedynie moich części.
Mimo tego wszystkiego i tak wprowadza to nas w obłęd, gdyż skoro to wszystko nie ma sensu, ani celu to po co tkwić w tej pułapce bez sensu? I tu tkwi tajemnica. Być może właśnie o to chodziło mistrzom buddyjskim, którzy twierdzili że nie ma nic prócz pustki, że to co jest, jest wytworem jednego umysłu – Twojego umysłu. Ale ja mam inne wytłumaczenie. Mianowicie nie można odpowiedzieć na to pytanie jeśli jesteśmy jedynie w stanie swojej cząstki. Musimy uwierzyć że jesteśmy jednością, poczuć ją, aby się nią stać, a odpowiedź przyjdzie sama. Czyż nie jest nią MIŁOŚĆ? Kiedy nic wkoło nie ma sensu, a jednak ma. Czy miłość nie jest jedyną siłą napędową, która jest w stanie wyrwać z tego obłędu bezsensowności i bezcelowości? Zrozumie ten, kto zakochany leżał obok swojej drugiej połówki zakochanej w tej pierwszej połówce. Jak dla mnie miłość to jedyny powód, dla którego Bóg mógł siebie stworzyć, dla którego mógłby istnieć, pośród nicości tworzyć cokolwiek, tylko z miłości i dla miłości. Tak więc Bóg jest Miłością, która stwarza siebie, która istnieje wieczność i nie ma granic. Tak też we wszystkim co Bóg stworzył jest Miłość, czyli Bóg. To znaczy, że Bóg jest we wszystkim co jest, a wszystko jest w Bogu. Idąc dalej, obok braku sensu i celowości jest to, co ma sens i cel, czyli miłość, czyli Bóg. Ostatecznie skoro nic nie ma sensu, więc nic co jest, nie ma sensu oraz to że wszystko co jest, jest miłością i ma sens – z tego wynika że brak sensu ma sens, oraz że sens nie ma sensu. Z tego wynika – chrzanić jakikolwiek sens i cele w życiu, KOCHAJMY SIĘ! :D Ostatecznie Bóg jest tym co jest i tym co nie jest. Zupełnie ostatecznie Bóg jest. Boże, pikabu I can see You ;)

Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Pavveł
post 07.11.2010 - 14:10
Post #2


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Majster:

to, ze na końcu skomplikowanego równania matematycznego masz 0=0 nie oznacza to wcale, że równanie było źle skonstruowane, ale że dostałeś tożsamość... nie sądź po pozornie prostym wyniku, tylko dlatego że nie rozumiesz obliczeń, gdyż zawsze pod nawet pozornie najprostszą rzeczą kryje się dużo więcej.

zakochanie bracie nie jest płytkim uczuciem... to tak jakbyś patrzył w ciecz o dużym współczynniku załamania - z tego miejsca gdy na nią patrzysz zdaje Ci się że jest płytko, ale musisz się dopiero zanurzyć w tej cieczy żeby zobaczyć jak ogromnie głęboko ona sięga ;] ... trzeba zaświadczyć miłości oraz jej braku, aby poznać jej prawdziwą wartosć.

zaprzeczając istnieniu boga, zaprzeczasz własnemu istnieniu... przecież istniejesz, doświadczasz tego... wodzisz wzrokiem hen daleko, a nie patrzysz na to co masz na nosie :] ... nie myśl że pisząc o Bogu mam na myśli takiego jakiego znamy z katechezy, używam tu tylko tego słowa, ale mogą się pod nim kryć i inne rzeczy... jeśli pod słowem Bóg potrafisz sobie wyobrazić jedynie to, co Ci wpojono w dzieciństwie, to Ci współczuję i zarazem się nie dziwię poglądu o Jego nieistnieniu... jednak wtedy odpowiedz sobie na pytanie czym jest wszystko, co jest? :]

Mefik:

nie przeczytałeś uważnie
CYTAT
Jednak doświadczając swoich części, żadna z nich nie może pojąć całości, a wszelkie usilne starania prowadzą jedynie do obłędu. Jednak ostatnie zdanie nie może być prawdą, gdyż nie mam granic i jak fraktale, moja najmniejsza część jest odbiciem całości i jednocześnie jest tą całością (co zostało przedstawione wcześniej w 3 wniosku), więc każda z moich części może zaświadczyć całości jeśli i kiedy tylko tego chce (także wg wniosku 3), w przeciwnym razie w danym momencie doświadcza jedynie moich części.

to nie do końca tak jakbyś miał starego kompa z windowsem 3.11 i chciał mu wgrać windowsa 7, a raczej jakbyś miał nowego kompa z windowsem 7 i równolegle zainstalowanym win3.11 tylko że w tej chwili masz uruchomiony ten drugi i nie zdajesz se sprawy że możesz się przełączyć na ten pierwszy ;]
teraz dla geeków :p -jesteś kompem o nieskończonej mocy obliczeniowej, a to czego w tej chwili doświadczasz, czynisz to za pomocą wirtualnej maszyny, która ma przydzieloną daną i ograniczoną ilość pamięci i mocy... na tej maszynie pracujesz w takim właśnie np. win3.11, ale Ty to nie wirtualna maszyna a cały komp... z chwilą gdy sobie z tego zdasz sprawę i zapragniesz być tym kompem, ogarniesz wszystkie czynności tego kompa, ogarniesz wszechświat... nie za pomocą wirtualnej maszyny a jako całość... bowiem nigdy nie poznasz całości jako odrębna część bez świadomości całości, bo jako taka doświadczasz jedynie części całości... jeśli chcesz ogarnąć wszechświat musisz wyjść poza obręb tej maszyny wirtualnej, musisz zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteś odrębną jednostką, bo to tylko iluzja, ale że jesteś całością :)

napisałeś: "może jesteśmy zwykłymi marionetkami..."
będziemy się tak czuć, jeśli będziemy postrzegać siebie jako odrębną część... ale każdy z nas jest jakby szefem ogromnej korporacji, który założył strój magazyniera, żeby spojrzeć na działalność swojej firmy od środka... wiele osób zapomniało o tym, że są dyrektorem tej korporacji i zaczęło widzieć siebie jako wyzyskiwanego pracownika... wszystko zależy od punktu widzenia

napisałeś też, że: "jeżeli nazywacie Boga miłością, to musicie wiedzieć , że nie ma miłości bez nienawiści, nie ma dobra bez zła itd. Także jeśli bóg jest tą miłością jest także, tym który kradnie, morduje i gwałci.W ten sposób zapędzamy się w niezły shit."
ja napisałem:
CYTAT
Ostatecznie Bóg jest tym co jest i tym co nie jest. Zupełnie ostatecznie Bóg jest.

i tak jak wyżej - wszystko zależy od punktu widzenia... bez ciepła nie można docenić zimna i na odwrót... jedno bez drugiego po prostu jest, ale nie ma żadnego sensu w twoich oczach, bo nie umiesz go zdefiniować bez odniesienia do drugiego... Bóg po prostu jest, ale żeby go doświadczyć trzeba doświadczyć tego czym on nie jest... a że Bóg jest wszystkim co jest, jest także tym czym nie jest - Bóg jest i nie jest zarazem... jest byciem i brakiem czegoś, ale brak czegoś też przecież jest, skoro umiemy go zdefiniować... ostatecznie Bóg tylko jest... gdyż niebycie wyłania się z bycia, a niebycie jest tylko iluzją... iluzja też jest, ale jest iluzją... Bóg tworzy iluzje, aby móc siebie doświadczać, ale mimo to jest prawdziwy... tak też, jak wcześniej napisałem że wszystko zależy od punktu widzenia, zło jest iluzją... gdy spojrzysz na to z innej pozycji, gdy rozwiejesz iluzję, wszelkie zło wyda Ci się zwykła śmieszną zabawą w piaskownicy i zdasz sobie sprawę, że nie ma niczego innego prócz miłości.

Rugwa:

filozofowanie jest poniekąd analizą zdobytego doświadczenia :] i powiadam Ci, nie trzeba wychodzić z ciała żeby doświadczać tego co jest poza ciałem, gdyż nie ma tu i tam, to jedynie iluzja... ten świat u podstaw nie jest inaczej zbudowany niż tamten... różni się tylko tym, czym chcesz żeby się różnił... w każdej chwili jesteś i w swoim ciele i poza nim, jesteś wszędzie... a wszędzie jest tam, gdzie Ty jesteś ;)
Profile CardPM
+Quote Post
Majster
post 07.11.2010 - 16:09
Post #3

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1095
Dołączył: 13.10.2007
Skąd: Gorzów
Nr użytkownika: 2298




CYTAT(Pavveł @ 07.11.2010 - 15:10) *
go zdefiniować... ostatecznie Bóg tylko jest... gdyż niebycie wyłania się z bycia, a niebycie jest tylko iluzją... iluzja też jest, ale jest iluzją... Bóg tworzy iluzje, aby móc siebie doświadczać, ale mimo to jest prawdziwy... tak też, jak wcześniej napisałem że wszystko zależy od punktu widzenia, zło jest iluzją... gdy spojrzysz na to z innej pozycji, gdy rozwiejesz iluzję, wszelkie zło wyda Ci się zwykła śmieszną zabawą w piaskownicy i zdasz sobie sprawę, że nie ma niczego innego prócz miłości.


Czy ty czytasz to co piszesz? Bo wydaję mi się, że nie bardzo. Może wiesz co masz na myśli ale nie potrafisz tego w logiczny sposób wytłumaczyć? Nie wiem. Twoje tłumaczenie wygląda mniej więcej tak:
- Nie ma boga.
- Jak nie ma jak jest.

Nigdzie nie napisałem, że zakochanie jest płytkie, napisałem, że postrzeganie miłości utożsamiając ją jedynie z zakochaniem jest płytkie.
Jeśli chodzi o boga to nic mi nie zostało z wpajanych za młodu teorii, a wszelkie informacje o bogu i wszechświecie czerpię z oobe i psychodelików, i jak na razie zbyt dużo rzeczy pokrywa się z tym co opisują inni w swoich raportach by uznać to czego doświadczyłem za nieprawdę. To, że w każdym z nas jest cząstka boga z tym się zgodzę, oczywiście nie mam na myśli żadnego konkretnego boga.
Pod to co mówisz prędzej można by podpiąć teorię, że wszyscy jesteśmy bogami bo to co widzimy doświadczamy to wszystko tylko obraz który tworzymy sklejając do kupy impulsy elektryczne nic więcej.

Profile CardPM
+Quote Post

Posty w temacie
- Pavveł   Trochę Filozofii   06.11.2010 - 21:11
- - TyHu   Dla takich tematów jeszcze wchodzę na te forum b...   06.11.2010 - 22:42
- - lordini   Trafiłeś w dziesiątkę!!!!...   06.11.2010 - 23:15
- - Majster   Ja nie widzę ani celu ani sensu w tym co napisał...   07.11.2010 - 00:28
- - tom   parafrazując kogoś tam, nie pamiętam, wszechśw...   07.11.2010 - 09:33
- - Mefik   Ogarnięcie wszechświata naszym umysłem jest tot...   07.11.2010 - 10:41
- - rugwa   Mefik, ty zawsze napiszesz coś, po rugwianemu, m�...   07.11.2010 - 11:18
- - alazifazif   Niebardzo rozumiem co miał na celu ten Twoj wywó...   07.11.2010 - 15:41
- - Pavveł   CYTAT(Majster @ 07.11.2010 - 17:09) ...   07.11.2010 - 17:23
- - alazifazif   Rob jak chcesz, pisz co chesz, w sumie z najwieksz...   07.11.2010 - 17:51
- - Gray   CYTATJeśli jakiś jest, to wracamy do punktu pier...   07.11.2010 - 19:48
- - MadziaKK   Bardzo fajny temat :D   07.11.2010 - 21:21
- - Mano   Ja teraz wpadlem przez pewien temat na taka mysl. ...   07.11.2010 - 22:03
- - Zielarz Gajowy   Gray...za każdym razem jak włączasz komputerek ...   07.11.2010 - 22:07
|- - Mefik   CYTAT(Zielarz Gajowy @ 07.11.2010 - 22...   08.11.2010 - 10:16
- - liki   W ogniu ciętych ripost, ciężko zostać obojętn...   08.11.2010 - 03:07
|- - MetaPsyche   CYTAT(liki @ 08.11.2010 - 03:07) ......   08.11.2010 - 06:19
- - Leo   Właśnie przeczytałem Twoj text. W czasie czytan...   08.11.2010 - 09:28
2 Stron V   1 2 >


Go to the top of the page
Start new topic