|
kira0sama, Bilu, rozumiem Wasz ból. Bo sam go doświadczam. Niegdyś po każdej nocy pamiętałem nawet po parę snów. Tak było od zawsze jak pamiętam. Wtedy jeszcze nie znałem ich podziałów, funkcjonujących na tym forum. Wtedy nawet forów nie było ;| A ja dzieliłem sny na te bardziej rzeczywiste od reala oraz na całą resztę. Dziś wiem, że zależało to od stopnia dostrojenia. Sny pamiętałem w różnym stopniu, najczęściej te bardziej realne były nawet parę dni później możliwe do przywołania w idealnych obrazkach konkretnych sytuacji. Jednak od paru lat nie śni mi się prawie nic. I to nieszczęście zdarzyło się bardzo nagle w moim życiu. Jako że przyzwyczajony do bogatego życia sennego, nie mogłem się z tym pogodzić, zacząłem szukać dróg, aby znów się żyć snami, lub żebym chociaż to pamiętał. Niestety przez lata, sytuacja nie poprawiła się pomimo wypróbowania wielu praktyk, również afirmowania i dzienniczków. Obecnie pamiętam parę snów w roku, z czego jeden czasem bywa widzeniem przyszłych zdarzeń, ale nigdy nie związanych z moją osobą. Moim zdaniem, śni się nam coś prawie wszystkim. Piszę prawie, bo wierzę, że mogą się zdarzyć wyjątki od reguły. Przecież wszyscy na swój sposób jesteśmy wyjątkowi. Wydaje mi się, że o pamięci snów decyduje wiele czynników, a min. poziom dostrojenia. Po prostu śni się nam coś, ale nie powstaje zapis pamięciowy zdarzenia, z uwagi na ograniczenie percepcji, a więc i powstających wrażeń. Zauważyłem również, że duże znaczenie ma poziom stresu w realu, a na niego każdy reaguje inaczej.
|