|
Pozowlę sobie po kolei odpisać na posty:
1. danEG: Uważam, że możesz mieć rację. Z tego, co swego czasu wyczytałam wynika, że świat astralny jest światem naszych kreacji - przynajmniej w jakimś stopniu.
2. Bilu: Wspominasz o nowych doświadczeniach, jako o przyczynie zainteresowania OOBE. Wydaje mi się, że wszyscy właśnie dlatego skłaniają się ku temu zagadnieniu - chęć robienia czegoś "elitarnego", zgłębiania tajemnicy, poczucia się niczym bohater rodem z fantasy, dowartościowanie się. Ale w naszym współczesnym świecie masz wiele równie ciekawych zagadnień, być może mniej spektakularnych, ale napewno równie pociągających.
Mówisz - "Nie każdemu chce się czekać na stan 'po śmierci'", ale pamiętaj, że taki przebieg procesów jest naturalny, a to, czego się dokonuje w OOBE stanowi weń ingerencję. Nikt tak naprawdę nie wie, jakie są tego skutki. Może żadne, a może Bozia ześle cię za to potem do piekła ;) Kto wie?
Co do dalszej części twojego postu - zgadzam się. Również sądzę, że doświadczenia poza ciałem są ściśle związane z predyspozycjami danego człowieka. Nie zmienia to jednak faktu, że negatywne skutki się pojawiają i często (dla niektórych) sprawiają, że gra jest niewarta świeczki. Zdecydowałam się na napisanie tutaj, ponieważ natrafiłam właśnie na pewnym "zwyczajnym" forum na wypowiedź osoby, która tak jak ja zrezygnowała z OOBE, z takich samych powodów.
3. Astral%Dreamer: Powiem ci tak - w życiu codziennym jestem osobą bardzo silną psychicznie, o dominującej osobowości, więc wyklucza to aspekty słabości charakteru. Ty wspominasz o pogoni za adrenaliną. Ja od początku zainteresowania się OOBE miałam poczucie, że to NIE jest dobre. Oczywiście brnęłam, bo tak jak ty byłam tym zafascynowana, jednak poczucie, że "coś jest nie tak" mnie nie opuszczało. Na drodze wielu rozważań doszłam do wniosku, że jeżeli coś mnie przeraża (nawet po zagłębieniu się w temacie), szczególnie w kwestiach światopoglądowych, to z pewnością nie jest dobre. W kontekście wiary/poglądów/sposobu życia dobre jest dla mnie to, co daje poczucie bezpieczeństwa i spokoju. No a tego OOBE mi nie dawało. Ale oczywiście, tak jak mówisz, każdy ma prawo do własnego wyboru, jeżeli nie krzywdzi tym samym drugiego człowieka.
4. Zielarz Gajowy: Twoje wnioski uważam za słuszne, a rady trafione, ale dla kogoś, kto dalej chce zgłębiać tę tematykę. Ja zrezygnowałam z tego i tak pozostanie. Niemniej dziękuję za poradę :)
5. mruku: Hmm... Sądzę, że skłoniłbyś mnie do głębszej refleksji swoim postem, gdyby nie to, o czym napisałam nieco wyżej - coś, co jest dla mnie dobre, nie może wzbudzać we mnie strachu. Ale masz rację - to, co się działo ze mną podczas praktykowania OOBE miało sens i cel, doprowadziło mnie do tych wartości/wiary, do których stosuję się dzisiaj i czuję się z nimi bardzo dobrze. OOBE totalnie mnie przebiegunowało :)
6. wodka: Z przykrością (dla twojej tezy) stwierdzam, że w życiu codziennym mam to samo, a nawet i lepsze ;)
|