|
Dziś miałem podobnie jak wy problemy z wibracjami i ogólnie wyjściem. Obudziłem się samoczynnie o równiusieńkiej 4.00, zaparzyłem mate, siorbnąłem kilka zalań i po pół godzinie wróciłem do wyra. Otwarłem jeszcze szeroko okno żeby mieć świeże powietrze co jak się okazało nie było dobrym pomysłem z powodu przeszkadzających hałasów z zewnątrz, które były naprawdę nie do wytrzymania. Przyjąłem wygodną pozycję i zacząłem medytować. Po około godzinie mimo uciążliwych hałasów osiągnąłem przyjemny stan absolutnego spokoju. Co prawda głowę co rusz nachodziły mi przeróżne wizje, ale nie niosły ze sobą żadnych uczuć. Owładnięty całkowitą niemocą zacząłem odczuwać wibracje ale nic nie mogłem z nimi zrobić. Upragnione wyjście wciąż było daleko. Postanowiłem wykorzystać ten czas na wpojenie podświadomości pewnych afirmacji. Po około 1.5 godz starań umysł wypełniło mi jasne, złote światło po czym straciłem świadomość. Ocknąłem się już po drugiej stronie. Była zima, spadł świeży śnieg a ja starałem się o "wyjście" (niejako już z przyzwyczajenia) czekając na przyjaciela w samochodzie. Naraz uświadomiłem sobie, że cała sytuacja ma miejsce w astralu i od razu wywiało mnie przez półotwartą szybę w powietrze. Świadom płytkości fazy starałem się usilnie powrócić na ziemię ale zamiast tego leciałem wciąż wyżej i wyżej. Z tej wysokości rozpościerał się przepiękny widok na nowoczesny obiekt sportowy jaki być może zostanie w niedalekiej przyszłości wybudowany gdzieś w Polsce. Wróciłem do ciała. Postanowiłem nie rezygnować i odbić się powtórnie. Niestety kolejny raz nie potrafiłem wykorzystać pojawiających się wibracji. Ze złością i determinacją jeszcze przez około godzinę starałem się o fazę. Nic się nie wydarzyło. Na domiar złego pod koniec zacząłem odczuwać silny ból w nodze przypominający wiercenie. Od razu przypomniałem sobie opis Zbyszka. Po chwili ból stał się nie do wytrzymania i musiałem odpuścić. Byłem wściekły. W czasie ponad trzygodzinnej próby kilko sekundowe wyjście. Trudne jest życie obemaniaka.
Purple Cat dzięki za wybranie mojej nazwy. Rzeczywiście OOBEZNANI przez 2 oo brzmi nawet lepiej. Polecam się na przyszłośc(:
|