oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Inner Game
Mishah
post 28.05.2011 - 09:20
Post #1


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Wielu sportowców próbuje osiągnąć odpowiednią równowagę psychiczną w osiąganych przez siebie sportach. Jest to rodzaj gry wewnętrznej (inner game). Pewne sporty są bardziej zależne od wewnętrznej gry inne mniej. Np. skoki narciarskie są tu dobrym przykładem. Adam Małysz niekiedy miał problemy z wewnętrznym nastawieniem i to były okresy, kiedy skakał gorzej, a niekiedy miał te nastawienie lepsze i wtedy niemalże szybował w powietrzu, a piloci samolotów pozdrawiali go uchylając czapkę.

Wbrew temu co zazwyczaj sądzimy, to kim jesteśmy nie jest dane nam raz na zawsze. Dziś jesteśmy ludźmi sukcesu, a za powiedzmy rok będziemy nieudacznikami, którzy nie będą wstanie ugotować sobie posiłku, a co dopiero odnosić sukcesy. Dużo osób osiąga jakąś równowagę wewnętrzną i nie zagłębia się w nią, ani jej nie kontempluje. Takie osoby po prostu idą za ciosem.

Zadaj sobie pytanie, czy Ty też jesteś tego typu osobą? Czy zauważyłeś (o ile w ogóle wychodzisz), że są okresy, w których możesz wychodzić z ciała, albo świadomie śnić niemal codziennie i na zawołanie, a są okresy, w których po prostu choćbyś nie wiadomo, co robił, to nie wyjdziesz. Po prostu osiągnąłeś jakąś wskazówkę jak wychodzić i intuicyjnie bez zagłębiania się w nią szedłeś za ciosem. Gdybyś ją (mówię tu o wskazówce/stanie psychicznym) zauważył, nauczył się ją zauważać za każdym razem, nauczył się rozmyślnie do niej dążyć, a na końcu nauczył się jak ją przywoływać, wówczas nie miałbyś nigdy problemów z wychodzeniem ciała.

Swego czasu mogłem wychodzić niemal na żądanie. Miałem określoną technikę i sprawa była łatwa. Potem musiałem jednak skupić się na pisaniu magisterki i przerwałem wychodzenie. Rozbijało mnie ono psychicznie na cały dzień i nie mogłem się skoncentrować na bardziej życiowych sprawach. Potem próbowałem znów wychodzić, ale już poszedłem do pracy, musiałem wstawać o bardzo rannych porach. Moje wcześniejsze techniki w ogóle nie działały. Nadal mogłem wychodzić, ale zupełnie przypadkiem, poza moją kontrolą (że chcę to zrobić). Zmieniły się warunki w jakich przyszło mi spać, zapomniałem jak intuicyjnie dochodzić do wyjścia i skończyło się.

Potem jednak zacząłem obserwować co się dzieje krok po kroku kiedy zasypiam. Zacząłem uczyć się jak przyśpieszyć, niektóre elementy przystankowe w drodze do wyjścia. Nauczyłem się, których elementów nie należy przyśpieszać, a należy się im poddać. I tak ugruntowała się moja metoda.

Jeśli wychodzisz z ciała intuicyjnie i masz nawet dobre efekty, pamiętaj, że bez ugruntowania swojej techniki kiedyś może się skończyć Twoja passa. Obserwuj siebie, kiedy przygotowujesz się do wyjścia. Naucz się rozpoznawać poszczególne etapy zasypiania, tak, żebyś mógł pomyśleć: O to już teraz! No to teraz już tylko czekam i za minutę jestem po drugiej stronie. Obserwuj jak dochodzisz do tego: O to już teraz! Paradoksalnie nie jest dobrze skupiać się na technice, jeśli chcesz wychodzić. Skupiaj się na sobie, na stanie Twojego umysłu, kiedy Ci się udaje. Przy takim podejściu zyskasz bazę do wychodzenia, niczym skała. Może znów się coś przytrafić, co utrudni Ci wychodzenie, ale Ty będziesz po kolei pamiętał, co i jak i wypracujesz sobie szybko drogę z powrotem w Poza. Będziesz miał własną grę wewnętrzną. Będziesz miał głęboką introspekcję i ona Cię poprowadzi.

W sumie to niezły zaczątek do obalania mitu intuicji :)... Wcale nie jest ona taka świetna.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Mishah
post 01.06.2011 - 20:47
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Ojoj. Zaintrygowałeś mnie. Ale to dobrze :). Polecam Ci, jak lubisz takie modele książkę H. Arendt: "Myślenie". Autorka wyszczególnia trzy składniki życia psychicznego: intuicję, myślenie i wolę. Książka jest dość trudna, choć nie jest napisana nieprzystępnym językiem. Dopiero za trzecim razem "wydaje mi się", że coś z niej zrozumiałem.

Co do mnie, choć nie jestem jakimś ekspertem, to wydaje mi się, że wola bierze się z bardzo dużej umiejętności. O co mi chodzi...
Najpierw zaczynasz się czegoś intuicyjnie uczyć, obserwujesz to/siebie. Po pewnym czasie umiejętność masz opanowaną w takim stopniu, że przestajesz ją wykonywać chaotycznie. Konceptualizacją segregujesz umiejętność na poszczególne czynności. W miarę treningu coraz mniej uwagi musisz poświęcać poszczególnym krokom/czynnościom swojej umiejętności. W pewnym momencie robisz pewne rzeczy niemalże automatycznie, ponieważ coraz mniej musisz się skupiać i znacznie odciążasz uwagę. Myślę, że na tym etapie możesz zaobserwować wolę. Część rzeczy możesz wykonywać niemalże samą wolą ich wykonania, zupełnie automatycznie.
Normalnie też używasz woli, ale gdy umiejętność nie jest jeszcze dobrze opanowana to rozpraszasz swoją uwagę na wiele różnych elementów i wtedy trudno jakby dojść do zaobserwowania tej woli. Na bardzo dużym poziomie jakiejś umiejętności uwaga nie jest Ci potrzebna, robisz coś automatycznie głównie wolą. Ale to moja obserwacja.

Ciekawą książką o woli jest też "Nocny lot" Antoine de Saint-Exupery. Też ciekawe są niektóre badania neurologów. Ponoć zanim coś pomyślisz świadomie, dużo wcześniej powstaje to w mózgu. Np. chęć zrobienia czegoś (czyli wola). Czasem wydaje mi się, że przewodnicy w poza są taką osobą formą woli. Kto wie, może to ta myśl, która powstaje znacznie wcześniej niż sobie ją nawet uświadomimy, przyjmuje postać przewodnika i pomaga nam w naszych dążeniach w poza. Ale to tylko takie rozmyślania bez dowodów...
Go to the top of the page
 
+Quote Post



Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park