|
Pierwszego dnia idziemy normalnie spać, tak jak zwykle się kładziemy spać i śpimy na maksa, aż już nie będziemy mogli dalej zasnąć, o ile wcześniej tego nie zrobiliśmy. Drugiego dnia nastawiamy budzik/minutnik na 5-6 godzin snu, wstajemy po tylu godzinach i rozbudzamy się 20 minut, po czym znowu kładziemy się spać. Po położeniu się mogą mieć miejsce trzy możliwości: -nie będziemy mogli dalej zasnąć, wtedy możemy sobie odpuścić próby dalszego zaśnięcia i spróbować następnego dnia z tą różnicą, że śpimy o godzinę krócej. -Drugą możliwością jest zwykłe zaśnięcie i nic dalej się nie będzie z nami działo, w tym miejscu należy znów spać na maksa i próbować codziennie po tylu samych godzinach snu aż pojawi się spontaniczny paraliż. -Trzecią możliwością jest wystąpienie spontanicznego paraliżu, do niego może bezpośrednio prowadzić drugi punkt. W paraliżu trzeba poczekać na tzw. strefę ciszy, aż wibracje ucichną i nastanie grobowa cisza, po tym poprostu się odrywamy. Po przebudzeniu nie wolno iść znów spać i następnego dnia po tylu samych godzinach wystąpi także paraliż. Takie zagęszczanie snu, czyli nie kładzenie się spać po przebudzeniu, które poprzedzał paraliż teoretycznie wpływa na długość i świadomość w OOBE.
Teraz przedstawię drugą technikę, która nie jest tak bardzo skuteczna jak pierwsza, ale zademonstruje jak to działa. Nastawiamy budzik na 5 godzin snu, rozbudzamy się dwadzieścia minut i idziemy spać. Jeśli nie będziemy mogli zasnąć to następnego dnia śpimy 4 godziny, a jeśli zaśniemy i nic się nie będzie działo, to wydłużamy do sześciu godzin i tak w obie strony w nieskończoność aż do skutku. Obie techniki mają cykl podobny do 4+1. Odradzam bawienia się w utrzymywanie świadomości, tego możemy tylko pozazdrościć RM, w końcu nie każdego stać na spanie w piramidzie. Myślę, że technika pomoże większości chociaż po części i powstrzyma falę tematów proszących się o pomoc
|