|
Na przedostatnim zlocie Misza wysylal strach na polance, odczuwalo sie jego pakiety jak autentyczne uczucie. Przez kilkanascie lat nie odczuwalem w ogole strachu, dopiero jak sie naczytalem to mi sie dalo na niego zalapac. Wtedy koncentrowalem sie na tym odczuciu i go wagladzalem. Chwilke trzepalo ale puszczalo. Tak jakby sie dawal rozprezyc sila woli. Gdy trzymalem pelna swiadomosc to mnie mogl chwytac, wylazilo cos z pamieci i domagalo sie wyjasnien, jakies obawy, ale gdy przysypiam zanim zaczynam rozrabiac, to mnie doladowuje i roswietla wewnetrznym cieplem i rozlewa sie we mnie wesolosc i wewnetrzna radosc. Wtedy nawet jakbym strasznie chcial sie wystraszyc to nie daje rade. W fazie wstepnej jest zrodlo strachu, w sposobie przygotowania do wyjscia. Jak sie czlek dobrze zaopatrzy to go potem tak wyrzuci. W mentalnym planie za cholere nie idzie sie wystraszyc- znaczy po darkowym neuroprzesunieciu, czy mentalnym wyjsciu. Jesli mamy spiecia emocionalen, brak pewnosci siebie, cos nieprzerobione, zawiszone czekajace na wyjasnienie, to wtedy wali piesciami. NA lezaco mi nie wychodzi to dogrzewanie, na siedzaco tak. Siedze wtedy na wysoikim krzesle prosty jak strzala i gdy przestaje odczuwac niewygodna pozycje, to zaczyna sie prazenie niezwyklym cieplem. o i jeje
|