|
Pierwsza "niejasność"- ani Monroe, ani Sugier nie pisali, że OOBE, albo LD dzieją się wyłącznie w naszych głowach. Dlatego nie ma tu nic do wyjaśniania, bo nie ma sprzeczności. Kolega nawet zapytany, nie zacytował żadnego fragmentu, książek Monroe'a, czy Sugiera, który by na takie coś wskazywał.
Druga "niejasność"- jak ma się już pewną wprawę, to zdarza się, że wychodzisz z ciała, albo masz świadomy sen nawet wtedy kiedy się tego nie zaplanowało. Przeważnie zapomina się o tym. I przypomina się o takim wyjściu w jakiejś sytuacji, która prowokuje łańcuch skojarzeń, tak, że nagle myślisz: "o chyba miałem coś tej nocy". Inna sprawa, czasem próbujesz mieć świadomy sen i po prostu nie możesz zasnąć. W końcu myślisz: "O już dobra. Nie chcę mieć już żadnego LD. Chcę już tylko po prostu zasnąć". I po długich męczarniach zasypiasz mając LD albo OOBE. Nad ranem tego nie pamiętasz. Idziesz do warzywniaka po kalafior i wtem masz olśnienie. Coś przypominam sobie podobną sytuację, tylko, że byłem w markecie. Zaczynasz nad tym główkować i faktycznie, przypomnisz sobie, że wyszedłeś z ciała tej nocy, po czym udałeś się w tym wyjściu do marketu kupić pół kilo kabanosów. I tak przeważnie wyglądają momenty, kiedy się nie pamięta o wyjściu, czy LD.
Trzecia "niejasność"- strażnik, to przeważnie taka przeszkadzajka, wytworzona przez Twoje obawy, że nie dasz rady zrobić różnych rzeczy. Np. czujesz, że nie dasz rady gdzieś wejść i wtedy, jak zechcesz udać się w to miejsce, wówczas się rozstroisz. Podobnie działa strażnik. Sądzisz, że jest on dla Ciebie wrogi i on faktycznie Cię zaatakuje.
Ostatnia finalna sprawa. To nie LD, czy OOBE ma sprostać Twoim oczekiwaniom. To nie wychodzący mają kolegę nakłaniać do wyjścia i do czegoś przekonywać. Jeśli kolega chce wychodzić, to trzeba się dostosować do realiów OOBE/LD. Trzeba się temu poddać, pozwolić sobie na to, a nie stwierdzać, że: będę wychodził, ale to bezsensowne, dlatego chcę wyjaśnień, bo nie jestem pewien, czy to jest dla mnie odpowiednie. Nie tędy droga. Albo się poddajesz, otwierasz, doświadczasz i odkrywasz, albo innej drogi nie ma. To tak, jakby kolega chciał grać w piłkę, ale naczytał się różnych pierdół na ten temat i grając udowadniał, że ta gra jest pełna sprzeczności, bo ta, czy inna informacja, budzi intuicyjny konflikt z kolegi przekonaniem.
|