|
Witam,
Dziś rano myślałem nad oprogramowaniem o nazwie Matrix. Szczególnie w kontekście rozważań nad "dobrem i złem". Zauważyłem, ze przy wybudzaniu ze snu, mózg przez moment doświadcza przyjemnego resetu, to czas na załadowanie plików, komendą:
boot_Matrix.exe /full simulation mode
Przez pewien mierzalny czas, jesteśmy poza matrycą, czekamy na dogranie rzekomo naszych "plików" - emocji i myslenia, wspomnień i pamięci. Dogrywa sie wszystko, oprogramowanie niskiego rzędu - manekin cielesny musi przeciez działać, oraz wyższego - indywidualnych zasad naszego działania, które musza pozostać w zgodzie z programem głownym:
Człowieku - doświadczaj świata dobrego i złego.
Ojej. Matrix has me.
Dziś też niespodziewanie nad ranem wydałem z ciała w czasie rzeczywistym/ nazywam to wow effecte'em hehe/. Szkoda, że to proces spontaniczny i niekontrolowany. Nie mam wibracji, paraliżu, nagle "to" się staje, klik, błysk i czuję to fantastyczne wznoszenie w górę, zasysanie. Początkowo nic nie widzę ale myśle sobie "wow". Dryfuje w pokoju w pozycji, w której przed chwilą byłem w łóżku. W oknie stoi jakas kobieta w czerni, pewnie ją sobie wymyśliłem, jestem za stary na takie numery. Niestety, wkrótce wyskakuję z fazy i się budzę.
Matrix has me. Again.
Myślę znów.
Chcę spotkać Konstruktora, znudziły mi się jego Gry.
|