|
Cześć. Piszę, bo mam problem. Należę do ludzi, którzy mają świadomość życia w świecie wszechobecnej obłudy. Naprawdę ciężko się w tym wszystkim połapać. Niełatwo jest określić, co jest dobre a co złe. Jeszcze trudniej rozpoznać prawdę. Najtrudniej jest jednak przyznać się do błędu i uwolnić się od kłamstwa, które się niechcący zdążyło polubić. Nie wiem, czy właśnie nie znajduję się w takiej sytuacji, zakochując się w OBE. Wielu twierdzi, że nie ma zła ani dobra - jest tylko własne doświadczenie. Nie zgadzam się z tym. Wielu twierdzi, że nie ma Boga, lub jest tylko Bóg ale nie ma Szatana. Nie wiem jak ta teoria ma się do zjawiska opętania przez demony. Czy to tylko przejawy choroby psychicznej ludzi związanych z Kościołem? Wielu twierdzi, że OBE to okultyzm, diabelska pułapka. Napisałem kiedyś, że OBE jest fascynujące. To prawda. Jest jak narkotyk. Ciężko z niego zrezygnować. Byłem dzisiaj w pewnej księgarni ezoterycznej. Miałem nadzieję, że spotkam w niej miłą panią sprzedawczynię, która poznała już moją fascynację. Chciałem z nią porozmawiać na ten temat oraz na temat czegoś co mi ostatnio poleciła (systemy DEIR). Niestety zamiast niej zastałem inną panią. Sprzedawczyni obsługiwała akurat klientkę, zainteresowaną zakupem kart Tarota. Tymczasem przeglądałem książkę o czakrach. Kiedy sprzedawczyni zajęła się mną, opowiedziałem jej czym się interesuję. Kobieta zmarszczyła brwi i wyraźnie odradziła mi moje hobby. Twardo spytała "Po co ci to? Możesz wrócić zniszczony psychicznie". "Bo to niezwykle ciekawe i świetne narzędzie do odkrywania Prawdy". "Czyżby?" - retorycznie zapytała. No właśnie. Czy dzięki OBE można poznać Prawdę lub chociaż się zbliżyć do niej? Znowu mam wątpliwości. Zwłaszcza, że w żadnej z moich OBE-przygód nie udało mi się zrealizować moich wcześniejszych planów. To tak jakbym brał udział w czyimś przedstawieniu. Ciekawe czyim? Przy okazji. Wczorajszej nocy śniło mi się, że ktoś kuł mnie nożem w brzuch. To był zwykły sen, ale ból był bardzo realistyczny. Ból ustępował dopiero, kiedy odpowiadałem napastnikowi tym samym. Zapamiętałem tylko cyniczny uśmiech mojego sennego przeciwnika, rzucony mi na pożegnanie. Rano obudziłem się z bólem brzucha. Ciekawe czy to ból wywołał mój sen, czy było odwrotnie? Nieważne. Chcę wiedzieć, czy Wy też macie takie wątpliwości?
|