|
Witam. Nie chciałbym z tego miejsca prowokować kolejnej dysputy na temat religii . Zadaję jednak sobie (a przy okazji i Wam) lekko ironiczne , choć nie do końca - pytanie : Czy jest w tym całym wychodzeniu jakiś kruczek ? Niby wszystko jest OK ... wychodzimy sobie, wogóle doznajemy dziwnych stanów umysłu (może i duszy) , explorujemy , spotykamy, kochamy itd , ale czyż nie może być tak,że jest , lub będzie to czymś w przyszłości okupione ... Może PAN po śmierci każdego z nas powie ,że bez kolejki pchaliśmy się tam ,gdzie nas nikt chwilowo nie chciał i gdzie nie mieliśmy prawa przebywać ? Historia i wersy Świętych Ksiąg mówią co prawda ,że i święci doznawali podobnych w/g opisu stanów do OOBE , ale jeżeli zostali oni uznani za świętych tylko TU na ziemi? Jeżeli będziemy z tego rozliczeni na naszą niekorzyść w miejscu, gdzie istnieje pojęcie wieczności i nic nie przemija ? Wypowie się ktoś ?
|