|
Szczerze Wam powiem, że jestem przykładem tego człowieka, który większość dnia jednak funkcjonuje na pełnych obrotach, albowiem: w roku akademickim (tak, są tacy studenci w tym kraju którzy się uczą), śpię ok. 4h, jedynie w soboty czy niedziele wstaję po 8-9h snu (i myślę, że to jest dobra dawka). Nieprzespana nocka o ile dla niektórych to wyjątek i coś niespotykanego, dla mnie to nic specjalnego. Myślałem też o tym, żeby sen zastąpić częściowo medytacją - szybsza regeneracja organizmu podczas takiej sesji, np. 4h snu + 2 medytacji, żeby być na pełnych obrotach i wypoczętym. Co do samej reakcji organizmu na takie jego traktowanie - być może ja jestem już do tego przyzwyczajony, ale człowiek jest trochę bardziej ospały życiowo, mózg nadal jest zdeterminowany do działania i gotowy do nauki, ale organizm po prostu wysiada. Ciężko oszukać biologię, a nie ukrywam, że bym chciał. Mój rekord to ok. 60h bez snu, co z resztą nie było mądrym wyczynem, bo później straciłem najwyraźniej przytomność i oblałem się gorącą herbatą (wtedy szybko się dobudziłem ;) ). Jedynie przy 8-9h śnie byłem w stanie zapamiętać co mi się śniło.
|