|
Żyć w spokoju. Dla mnie życie w mieście pozbawione jest spokoju. Wyjeżdżam na działkę, pstryk i jest spokój. Chodzi mi o zrównoważenie zdrowia psychicznego. Uważam, że miasta rozpierdalają i jak ktoś jest niezbyt mocny, odporny psychicznie to będzie miał jazdy i ludzie takie jazdy mają. Frustracje i inne nerwice. Biorę to jednak za moją wizję bo jestem jak te miasta, rozpierdolony jeszcze bardzo mocno:) Pijany na prostej drodze, coś takiego:)
Z tą ceremonią to chodziło mi o kościelny obrzęd...narodziny są jakby ograniczone do domowego ogniska a ceremonia śmierci, kasa pogrzebowa jakby to zdominowało. Ludzie nic nie wiedzą o śmierci i mało o życiu. To też tak samo jak ja bo to co widzimy i jak to postrzegamy to odbicie nas samych z możliwością poprawy tego stanu:)
W jednej chwili życie może się wydać nic warte a po chwili już może być warte ponad wszystko. Nauka życia...nie przekażę Bilu wyrazami tego o co mi chodzi zwłaszcza, że sam nie wiem tak naprawdę czy wiem o co mi chodzi. Wiem, że patrząc dzisiaj przez okno kilka razy w Niebo widzę, że jest nie zmiennie jest takie samo i do tego jest zawsze nawet, gdy zachmurzenie pełne, gradobicie, burza i huragan:)
|