|
Zielarzu, jestem z dużego miasta i mnie ono bardzo dobija, wolałabym wyrwać się stąd, ale to nie takie proste. Działki nie mam, jednak byłaby ona jedynie krótką odskocznią:) Codziennie patrzę na ludzi, których nie rozumiem, wypruwają flaki, mają kiepskie życie, nerwice, są zabiegani, wydają się bardziej chorzy lub mozliwe, ze tylko bardziej narzekają. W małej miejscowości wszyscy chodzą uśmiechnięci. Potykając się przypadkowo na ulicy człowiek się uśmiechnie do siebie zarażając uśmiechem innych. Tutaj każdy patrzy spode łba na drugiego życząc mu, by nie miał lepiej od niego. Panuje zazdrość i pogoń za pieniądzem, zapominają o tym, co od niego ważniejsze... A niebo... z nim jest tak, ze czasem może być bezchmurne i nie dostrzeżemy go, motając się i bijąc w myślach, a czasem moze być odwrotnie, burza, gradobicie, a nam jest pięknie w secu i nie musimy patrzeć na pełne słońce, bo wtedy nam nie musi poprawiać nastroju:) Pozdrowionka:)
|