|
Siemka
Jako świeży użytkownik chciałem się przywitać (tak więc Witam) i co nie co naskrobać :) Mam 28 lat. Na OOBE pierwszy raz natknąłem się jakieś 7 lat temu, poprzez program Brain Wave Generator, niestety temat potraktowałem bardzo powierzchownie i na tym się skończyło. Natomiast pierwsze LD'ki miałem w dzieciństwie. Często powtarzały mi się podobne koszmary, aż w końcu zacząłem kojarzyć, że to sen. Nie wkręciłem się w to głębiej, stanowczo za młody byłem.
Później pierwszego w pełni świadomego LD'ka miałem w wieku 16 lat, dosyć krótki, ale pamiętam go jak dziś. Zwróciłem wtedy uwagę na kolory. Obaliłem tym doświadczeniem wszczepioną mi opinię przez tatę :) że sny są czarno-białe :D
Jakieś 2 lata temu mój światopogląd przeżył wielki przewrót. Od tego czasu interesuję się wszelkiego rodzaju odmiennymi stanami świadomości, zarówno tymi które da się osiągnąć naturalnie jak i tymi do których prowadzi droga na skróty ;)
Ostatnimi czasy ćwiczyłem sporo nad LD i OOBE. Co do LD to wyrobiłem sobie techniki pod siebie, które się nieźle sprawdzają, mam ten komfort, że pracuję w domu i mogę układać sobie dość elastycznie harmonogram dnia. Niewątpliwie to mi wiele ułatwiło.
Natomiast co do OOBE nie jest już tak kolorowo. Z tego co poczytałem wydaje mi się, że ten stan jest tym samym czym LD, różniący się tylko światem/focusem w którym się przebywa. Raczej nie udało mi się być nigdzie dalej niż we własnej krainie snu, więc ciężko mi też samemu coś tu definiować i wyrażać własne zdanie. Póki co operuję na wyczytanych koncepcjach.
Zdarzyło mi się klika razy wejść w wibrację (raz był pisk) i doświadczyłem niepełnych wyjść. Pamiętam jak raz miałem uwolnione ręce, patrzyłem na nie i były w 99% przezroczyste. Świadomość miałem prawie taką jak w stanie przebudzenia (dużo bardziej klarowna niż w LD). Niestety tułów miałem "przyczepiony" - każdy ruch powodował ból. Taki stan niepełnego odklejenia miałem kilka razy - zawsze przy próbie odczepienia się pojawiał się ból w miejscu "sklejenia" tym większy im bardziej szarpałem. Zdarzyło się mi też kilka razy mieć w tym miejscu bolesne wibracje. Jest to mniej więcej brzuch i okolice... coś jakbym miał w tym miejscu jakąś blokadę, do tej pory nic nie przyszło mi do głowy jak by można sobie poradzić z tym problemem.
Nigdy nie miałem OOBE w którym widziałem swoje ciało (po za tymi niepełnymi wyjściami), więc nie wiem czy czasem swoje kilka pełnych wyjść nie mylę z LD... no ale w końcu chyba to to samo, róznica dostrojenia do konkretnego świata/focusa... Nie ukrywam, że się w tym trochę gubię.
Co do takich ciekawszych wyjść to miało to zawsze miejsce poprzez LD. Miałem LD, wtedy siadałem sobie w pozycji medytacyjnej i prawie od razu coś mnie chwytało za ramiona i ciągnęło do góry. Od razu obraz snu się rozwalał i była ciemność i ja lecący przez nią w górę. Trwało to może z minutą. Potem te coś mnie puszczało i albo zostawałem w miejscu albo jeszcze trochę spadałem. Potem zaczynałem się kręcić w okół własnej osi - jak bal drzewa na wodzie. Albo jak by mnie ktoś chwytał za ręce i obracał. Co raz szybciej i szybciej, aż po chwili "wyskakiwałem". Najczęściej ledwo co widziałem, ale wystarczyło "poprosić" o lepsze dostrojenie i było już lepiej. Prawie zawsze "pojawiałem się" w moim rodzinnym mieszkaniu. Fazka trwała kilka minut i potem mnie cofało, albo się budziłem albo miałem fałszywe przebudzenie i po chwili dalej rozkminiałem świat ze snu.
Aha, warto jeszcze dodać, że głównie stany te osiągam poprzez metodę 4+1 zmodyfikowaną pod siebie.
Ostatnio odłożyłem na bok praktyki, jakoś zapał mi trochę minął, więc się nie przymuszam. Wiem, że fascynacja niebawem znowu wróci i może wtedy coś się więcej wydarzy.
Może macie drodzy podróżnicy jakieś sugestie ? Ja popracować nad blokadą którą miewałem w okolicach brzucha ? Może mogę w jakiś sposób jeszcze wykorzystać swoje LD'ki, żeby przybliżyć się bardziej do OOBE ?
Pozdrawiam serdecznie
|