|
Nie powiedziałem, że Darek nie jest osobą kompetentną, tylko, że nie nauczył się tego z kursów, lecz sam na podstawie różnych informacji, które zebrał. Oczywistym jest, że najważniejsze jest własne doświadczenie, ale właśnie o tym trąbię - kursy to tylko mobilizacja i uwypuklenie pewnych znanych każdemu zagadnień.
Nie neguję też zarabiania na tym, choć jak napisałem niewłaściwie użyte nie ma nic wspólnego z chęcią niesienia pomocy - staje się wówczas zarobkiem, pracą - zawodem. Jeżeli traktować tak niematerialne zjawisko jak obe przedmiotowo i materialnie, to wydaje mi się, że to kierunek zły.
Ketrab napisałem, że jak ktoś chce płacić za kurs i nauczać za kasę - jego sprawa, ale dlaczego by nie zrobić coś za free - zmotywować i pokierować ludźmi - ZA DARMOCHE! trzeba sobie od razu kabzde najebać do granic? Nonsens - można zrobić coś dla ludzi za free i nie musi to być zdanie: zobacz sobie w google.
Jak mamy być OBEmaniakami, skoro nikt nikomu za darmo już pomóc nie chce?
Wali mnie, ile Darek wyciąga na swoich gadżetach, książkach, wykrzywiaczach i innych obemaniakowych duperelach - i fajnie - ma dryg i wie jak zarabiać, mniemam również, że on najlepiej wie jak z ciała wychodzić i być może sam bym sobie kupił kubeczek obemaniaka, choć za mniejsze pieniądze można sobie taki sprawić w kazdym sklepie online z własnymi motywami, czy też równie dobrze koszulkę z napisem OBE maniacy do boju:) Jego OBE-polityka ma swoje plusy i minusy, z jednej strony mamy popularyzację tego zjawiska - kumpel zobaczy kubek OBE maniakowy i się zapyta o co biega - i może się wkręci, to jest aspekt pozytywny. Z drugiej strony mamy mamy typowe populistyczne nikomu niepotrzebne gadżety, niektóre po zawyżonych ździebko cenach, czyli manewr typowo marketingowego wykorzystania OBE maniaków do celów zarobkowych, co trochę podważa autorytet Guru (bo przecież tak większość traktuje Darka). Nie psioczę i nie oceniam, bo nie wiem jakie są prawdziwe intencje i motywacje OBEmaniaka numer jeden i nie mnie oceniać.
Wątek założyłem po to, by zobaczyć, czy ktoś jest w stanie dać coś od ciebie za free. Wszyscy pierdolą o miłości, o wolności i innych gównach jako wyniku OBE! A jak ma ktoś miłość innym dać w sposób zorganizowany i za uśmiech, to akurat nie ma czasu, nie ma zdolności, nie ma chęci... Trochę to nie teges.
Jest różnica - odpowiedzieć coś na forum, a dać ludziom pewne większe możliwości w sposób szerszy.
Właśnie - Panie Darku - nie można jakoś chociaż raz w miesiącu walnąć jakiejś motywacji online gdzieś coś? Przecież wiem, że jest stronka - są mocne teksty, które walą po czaszcze konkretnie i podbudowują, są porady na stronce - ale jakieś takie rzeczy bardziej namacalne - cieszę, ze zlotu, że tym razem to wypali, ale tak nie wiem... a ja jednak sądzę, że stworzenie Stowarzyszenia - w pełni namacalnego byłoby dobrym pomysłem. I wówczas można pobierać opłatę członkowską legalnie, na ściśle określone rzeczy, na organizowane kursy w ramach stowarzyszenia, czy inne pierdy, zresztą nie wiem nie znam się :/
Każdy kto coś opanował w pewnym momencie chce zarobić na tym. Monroe wydoił konkretnie, Darek zarabia, Adam Bytof kosi za kursy, ludzie z NLP (ale tu już przegięcie totalne) :)
Ja się nauczyłem robić stronki i na tym zarabiam - oki normalka przecież, przy czym znajomym też robię stronki za free i ręce mi nie odpadają.
Powracając do tematu - jak to z tymi kursami za free?
|