|
No i tak na marginesie, bo mózg mi podpowiedział iż mogłeś mnie źle zrozumieć i pewna kwestia wymaga wyjaśnienia. Wiem, że MOGŁEŚ pomyśleć, że błędem by było nakierowywanie świadomości na prawidłowe tory, ponieważ wówczas ona sama by tego wszystkiego nie doświadczyła, nie można by tego nazwać ZNANYM. A jak wiadomo, doświadczyć na własnej skórze jak to jest dojść do czegoś, a otrzymać coś na tacy to dwie różne rzeczy. W pierwszym przypadku podmiot doświadczenia jest po wszystkim nie tylko dojrzalszy ale i mądrzejszy, fakt. No dobrze, miałbyś jak najbardziej świętą rację. No ale uważam, że czas na taką zabawę w ciuciubabkę się skończył i brudna robota została wykonana, ponieważ to dzieje się zbyt wolno, w dodatku zbyt wiele dusz uwięzionych jest w różnych systemach przekonań, a w najgorszym przypadku próbuje przelecieć jakąś niezłą laskę lub ich grupę, tak samo napaloną, a mu się to nie udaje (mowa tu o stosach seksoholików z relacji Roberta Monroe) Więc myślę, że najpierw zróbmy porządek z wszystkim tym co nas otacza, dokonajmy odpowiedniej selekcji i oczyśćmy drogę do harmonii na ziemi, a następnie zacznijmy poszczególne dusze wysyłać w własną podróż po życiu w celu zebrania doświadczenia. No bo przecież czy nie dość mamy już w naszej zacnej bazie ziemskich danych wydarzeń z przeszłości? Czy nie dość złego, czy nie dość trudów i walk, czy nie dość wzlotów i upadków i czy to nie wystarczy by takie dusze 'doświadczyły tego na własnej skórze'? Myślę, że dość :) Więc doprowadźmy do sytuacji przedstawionej w relacji z podróżmy w przyszłość Roberta Monroego, gdy dusze są wysyłane w żywoty z różnych momentów z przeszłości by się 'uczyć' :) Ale by to mogło mieć miejsce, najpierw potrzebne są do tego odpowiednie warunki :) Sorry za nieścisłości i dziury w całości, ale jestem po pracy to wypłukanie intelektualne robi swoje ; /
|