|
Powiem tak:)
Miałem salvie - spaliłem całą roślinkę, ale nie wyszedłem, miałem tylko jakieś sny na javie :) Paliłem zioło i przestałem, bo chyba nastąpiła jakaś reakcja organizmu i jak dzisiaj wezmę bucha trawki, to potrafię wyrzygać wiadro. Grzybki - to mnie akurat nie kręci. Peyotl - za długo trza czekać aż ci taki wyrośnie, ale kusi mnie San Pedro, który już 2-letni jest całkiem "smaczny". Z innymi nieroślinnymi drugami do czynienia mieć nie chcę, a bieluń to zdradliwa roślina, bo to deliriant jest i nie koniecznie musisz mieć swiadomość...
Kurczę nie wiem, może to coś we mnie faktycznie?Coś z energią? Chociaż ja zawsze czuję , że jestem nadpobudliwy :) A może to właśnie wina, tego, że tak jestem pochłonięty fizycznym światem? Pracuję od 8-2 czasami do 4 bez przerwy, teraz są wakacje i mam trochę odpoczynku bo dużo wiary ma urlopy. Z drugiej strony Darek też prowadzi biznes, choć lżejszy, ale na pewno z początku wymagający zaangażowania a mimo to wychodzi. A może mi się wydaje tylko, że w to wierzę? Może moja podświadomość jakoś mnie zablokowała po tylu nieudanych próbach? Ja się cieszę już z samego transu, uwielbiam hipnagogie, ale tutaj też może być błąd taki, że nie mogę się im oprzeć i np. kiedy pojawia się jakaś muzyka w głowie, to zaczynam jej słuchać, albo się nią bawić i może przez to padam i się dekoncentruję?
|