|
E tam, jaskiń i bunkrów jest sporo:) Ale nie o to mi chodziło. Raczej o to, że sami produkujemy wszystkie potrzebne nam dragi. To jest w podstawowym pakiecie każdego z nas:)
To co kolesie osiągali w jaskiniach, to sny/wizje na jawie. Nasze podejście jest inne, bo żeby odciąć się od bodźców zewnętrznych ciało musi przysnąć (a to często kończy się zaśnięciem na cacy:( ) Izolowanego zbiornika z wodą nikt sobie raczej nie zrobi.Można odciąć umysł od świata zewnętrznego np białym czy różowym szumem i piłeczkami pingpongowymi jak w metodzie ganzfeld. Tylko, że odbywa się to przy świetle. A to inaczej niż w jaskini.
Zastanawiam się czy z tymi jaskiniami chodziło tylko o odcięcie się od bodźców, czy też w mroku jakoś te energie i hormony lepiej się wytwarzają?
Czy istnieje jakaś metoda działająca jak ganzfeld, tylko przy braku światła?:) Tzn. ja wiem, że sobie moge światło zgasić:) Tylko czy to by jakoś wpłynęło na produkcję hormonów i dmt? Trzeba będzie wrócić do fizjologii:/ ble!
|