|
Dosy to nie wiem. Ja słucham mp3. Najpierw jakiekolwiek, a potem właśnie ta prowadzona medytacja. Mam słuchawki, które wkłada się w uszy. Źle sie w tym śpi i po tych 3 godzinach mam już dosyć niewygody i jak zaczyna mi nawijać koleś, że śnię i że wiem że śnię i opowiada jakiś scenariusz (idę i patrzę na swoje stopy itp.:) ) to faktycznie zaczynam mieć takie jazdy w LD. Metoda jest średnio przyjemna, ale pomaga mi ćwiczyć determinację. Każdej nocy mam ochotę zwyczajnie zasnąć i się wyłączyć. Zmuszając się do słuchania tych bzdetów pokazuję sobie (podświadomości), że mi na tym zależy:)
|