|
Witam, ostatnio usłyszałem o archetypach i symbolach w naszej podświadomości, przekazywanych nie wiem jaką drogą (nie usłyszałem, wybaczcie) do naszego umysłu, wyrytych głęboko w naszych umysłach. Od lat niezmiennych jako przeżywane przez naszych przodków i praprzodków przyjemności i boleści (bodajże z Junga to o ile pamiętam). Co o tym sądzicie? Jest to nawet naukowo udowodnione, przykładem było częste śnienie o tęczy przez dzieci, które w dorosłych latach okazywały się chorować na schizofrenię. I jeżeli chodzi o te wszechobecne poradniki senne w internecie to są czyste bzdury - to nie są żadne archetypy. Chodzi mi o konkretne, niezmienne symbole a nie skojarzeniowe, wymyślone przez kogośtam, żeby nabijać na ludziach pieniądze. Co o tym sądzicie i przede wszystkim, jeżeli ktoś jakimś cudem zrozumiał o co mi chodzi to czy może podsunąc coś więcej na ten temat, może tytuł książki albo link do czegoś wiarygodnego? Sam zajmę sie tym jutro, dziś dopiero usiadlem w spokoju na tyłku, ale postanowiłem podzielić się tutaj tą wiedzą.
E: wiem, że było jeszcze coś o ogniu, wężach i czarownicy, jej osoba we śnie miałaby oznaczać specjalną (może tajemną, wyjątkową, niespotykaną) wiedzę, którą moglibyśmy posiąść podchodząc do niej. I to nie tak, że planujemy się uczyć albo czeka nas egzamin, tylko najpierw sen, potem rzeczywistość.
|