|
Aktualnie jestem troszkę przeziębiony, więc zapewne energia pochłaniana jest na leczenie. Jednak z tego co gdzieś przeczytałem to są dwie energie: ta potrzebna do podtrzymywania procesów w naszym ciele fizycznym oraz ta druga potrzebna naszej duszy, duchowi. Po kilku miesiącach doświadczeń z obe, stwierdzam, że w moim przypadku wyjścia dzień po dniu, czy nawet jeden, dwa dni odstępu, są nie możliwe. Ostatnio przez kilka dni choruje, więc na kilka dni zrobiłem sobie przerwę. Domyślam się, że "nagromadzona" została energia potrzebna do obe oraz na pewno wzrósł mój głód za wyjściami do poza. Po takiej przerwie (prawie tydzień) można powiedzieć, że jest ok. Udało mi się wyskoczyć, choć nadal są to płytkie i nie za długie fazy. Ale to pomijam. Moja praca to niestety praca fizyczna. Nie przenoszę jakiś kilogramów z miejsca na miejsce ale jednak przez cały dzień (9 godzin) ruszam się. Ogólnie po pracy czuje się zmęczony, czasem bardzo zmęczony, więc przypuszczam, że ten stan również przyczynia się do niepowodzeń z obe. Myślę już od jakiegoś czasu nad zmianą pracy. Ta obecna przynosi dochód i to nie mały. Ale po pierwsze nie jest to coś, co kocham robić (energie można również czerpać z czynności, które się wykonuje, byleby je lubić czy nawet kochać - pasja) a po drugie: potwornie mnie męczy. Czy jest sposób, żeby się doenergetyzować ? Czy rzeczywiście mój tryb życia nie sprzyja obe (zmęczenie) ? Jak jest z tymi energiami ?
|