Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Parę Pytań.
Warszawa_
post 01.06.2012 - 00:00
Post #1

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




Witam wyzwolonych.

Jako nowy użytkownik wychodzę z założenia że wyrazem szacunku względem „starszych falą” jest oficjalne przedstawienie swojej własnej osoby.

Doskonale wiem że my ludzie doświadczający trochę szerszego spektrum doświadczeń nie odczuwamy zbyt dużej stymulacji czytając posty o nudnym długim charakterze życiorysu. Dlatego postaram się go możliwie jak najmocniej rozrzedzić by w grę wchodziły jedynie aspekty… interesujące. Pragnę o wybaczenie jeśli moja dialektyka wyda się egzaltowana czy „zbyt oficjalna”. Jestem takim samym typem człowieka jak wy. Mogę mieć jednak inny „słownik terminów” co wynika oczywiście z uwarunkowań jak i naturalnej różnicy w postępie astralnym.

Poziom reprezentowany przez nasz pokrój eliminuje kłamstwa czy chęć zabłyśnięcia jak wierzę. W swoich przyszłych wypowiedziach na łamach tego forum nigdy nie skłamię, świadomie nie wprowadzę w błąd, będę najszczerszy jak to tylko możliwe. Mam nadzieję że wydedukujecie to z treści poniższego tekstu. Pragnę być osobą wiarygodną gdyż mam wiele do powiedzenia, mam wiele pytań na które będę oczekiwał szczerej odpowiedzi.

Mój postęp jest raczej wolny ale nie wypełniony marazmem. Mam sporą wiedzę przez co także i w niej braki co jest logicznie zrozumiałe gdyż z każdym poznaniem rośnie pula pytań. Mam nadzieję że wy często bardziej zaawansowani pomożecie mi w szybszym rozwoju ducha. W zamian oferuję totalną szczerość i otwarcie, spojrzenie na astral z kolejnej już perspektywy.

Pracuje na frachtowcach. Podróżuje po całej ziemi. Przez ogromną część roku moje życie obraca się w okuł samotności kajuty i wyciszenia po pracy. Ani dzieci, ani żona… nic mi nie przeszkadza przez 8/9 miesięcy w roku. Mam ogromne ilości czasu by wchodzić w relaksację. Jeśli oficer nie zaprasza na kielicha moja rozrywka odbywa się wyłącznie w portach i na łóżku ( bez kontekstu seksualnego oczywiście. ) Widziałem w swoim życiu wiele, doświadczyłem sporo… jednak nie jest to kryterium stanu wiedzy. Mam bardzo wiele pytań. Pragnę byście wiedzieli że mimo kilku mocnych eksterioryzacji czuje że w sferze astralnej jestem ciągle niemowlakiem. Pragnę „wydorośleć”. Bardzo proszę… pomóżcie mi w tym, gdyż czuje niepohamowaną chęć rozwoju.

Doświadczenia związane ze stanami bliskimi oobe po raz pierwszy ( z tego co pamiętam ) miały miejsce kiedy miałem może trochę więcej niż 13 lat. Stało się wówczas coś tak niesamowitego dla umysłu który ( nigdy wcześniej świadomie ) nie miał styczności z astralem że totalnie zmienił się jego charakter kategoryzowania zjawisk do rangi empirii. Zrozumiałem że świat który mnie otacza nie jest opisywalny, nie wyczerpują go przedmioty szkolne czy telewizja. Zrozumiałem że żyje w czymś na kształt bajki, baśni… że świat prawdziwy, absolutny musi leżeć gdzieś poza „materią”.

Nic dziwnego jeśli zapłakane, nękane wyrzutami sumienia, leżące na łóżku 13-to letnie dziecko po zabiciu swojej świnki morskiej czuje że nagle w jego głowę wsunęła się czyjaś dłoń i wyciągnęła coś powoli, coś odblokowała, coś dała do zrozumienia. Bardzo się przestraszyłem… zjawisko było jednak zbyt piękne by je przerwać. Kiedy dłoń wyciągnąwszy „to coś” z mojej głowy opuściła moje ciało odczułem że staje się ono bardziej lekkie. Odczułem że mój duch pęcznieje, że wyłania się poza ramy jego fizycznego oblicza.
Te jednak doświadczenie miało wysoką cenę. Utrwaliło mnie w poglądzie że istnieje katolicki Bóg gdyż to jego błagałem o wybaczenie po przykrym fakcie.

Mnie nie było trzeba przekonywać… Na lekcjach Religi błyszczałem jak jutrzenka. Doglądałem wewnętrznych starań by święta spędzać z czystym sumieniem. Co prawda nie chodziłem do kościoła co niedzielę jednak mój światopogląd oparł się mocno o dogmaty KRK… czy też raczej jego aksjomaty względem osób „prawdziwie wierzących”.

Po pewnym ubogim w doświadczeniach poza-fizycznych czasie stałem się prawie że zwykłym nastolatkiem. Imprezy, alkohol, system wartości opierający się na ilości dup i koleszków były moim chlebem powszednim, jednak w moim umyślę ciągle przewijało się wspomnienie o niezwykłym wydarzeniu z dzieciństwa.

Zastanawiałem się…dlaczego takie rzeczy mnie już nie spotykają? Przecież staram się wierzyć w Jezusa etc… Dlaczego więc na tym się wszystko skończyło? Dlaczego „anioły” mnie już nie odwiedzają?

Po pewnym czasie zrozumiałem że ma to związek z marazmem mentalnym jaki wprowadza religia. Droga ta była jednak zbyt długa i bolesna by ją opisywać szczegółowo.

Z filozoficznego punktu widzenia każde religie „niszczą” duchowość człowieka. Oto dziecko rodzi się na ziemi. Nic o niej nie wie. W takim stanie niewiedzy zadawałoby sobie pytania, starałoby się na nie odpowiedzieć samodzielnie. Wtedy staje przed nim kapłan z pismami świętymi. Już się nie musisz zastanawiać. Wszystko jest tutaj między stronami okładki.

Kiedy po coraz większym zapoznawaniu się z „literaturą” religijną mój na nią dotychczasowy pogląd zaczął się chwiać… w moim życiu zaczęły odgrywać się rzeczy których się na początku bałem. Obecnie za nimi tęsknię. Ciągle jest mi ich za mało.

Standard: Pisk który „rozrywa” ci czaszkę. Paraliże senne. Strach przed wylewem czy chorobą psychiczną. Istoty których kto z nas na początku nie uważał za demony?

( Okazało się że są jednak jak rodzice. [ niemal wszystkie ] Kiedy matka wyrywa smoczka dziecku…jest ona dla niego w tym momencie największą bestią. )

Miało to miejsce kiedy tylko w moim umyśle zaczęły przebiegać bardziej obiektywne procesy, kiedy bardziej otworzyłem się na świat, kiedy zacząłem przybierać postawę agnostyczną.

W pewnym momencie intensywność doświadczeń towarzyszących paraliżom sennym była tak ogromna… że zacząłem szczerze modlić się do jezusa. Nie pozbyłem się jeszcze wtedy tego uwarunkowania całkowicie.

Poprosiłem zasypiając któregoś dnia… Powtórzyłem kilka razy intensywnie i solidnie prośbę: Wytłumacz mi w języku który zrozumiem, w naturalny sposób…co się ze mną dzieje, czego doświadczam, czy jest to dla mnie złe czy dobre? ? ?

Po paru dniach przyszła odpowiedz. Nadeszła z zaskoczenia kiedy byłem tuż, tuż przed zaśnięciem ale jeszcze znacznie przytomny.

Głos trudno mi opisać. W skrócie wykraczał poza ramy fonetyki, wprawiając w drżenie całe moje ciało dawkami emocji płynącymi z każdej sylaby. Był przesycony potęgą. To się czuło. Należał do kogoś z kim nie należy zadzierać, jednocześnie jednak był przesycony siłą witalną, miłością, wiedzą, wybaczeniem. Rozbrzmiewał delikatnie echem jednak był przenikający jak szum poważnej kaskady. Miał on absolutne pierwszeństwo. Wszystko, absolutnie wszystko uhonorowało jego objawienie całkowicie schodząc na najodleglejsze plany świadomości. Nic innego przez tę chwile nie istniało. Tylko jego głos i moja skromna osoba drżąca, doznająca euforii, niemal płaczu że oto ktoś ważny zwrócił uwagę na małego, bezbronnego ducha.

Powiedział:
„Niedługo nic co ukryte nie pozostanie w tajemnicy.”


Od tamtej chwili, powoli ale ciągle z progresem zjawiska związane z paraliżami stawały się coraz bardziej złożone. ( Czy to nie ciekawe że nasze pierwsze paraliże senne są dość duszne? Zupełnie tak jakby ktoś chciał wymusić na nas nasz pierwszy oddech astralny? )Przypominały wręcz operację neurochirurgiczne. Odczuwałem borowanie w czaszce, znacznego uwrażliwienia ciała, dotyku penetrującego moje wnętrzności… kiedy udawało mi się z tego stanu wzbudzić co było niekiedy bardzo trudne po otworzeniu oczu dostrzegałem nakładające się na siebie światy. Przez drobne sekundy dostrzegałem tamten inny świat… a raczej jego drobny ułamek przejawiający się najczęściej w postaci symboli, innych istot…bliskiego otoczenia. Przez parę dobrych lat zjawiska mimo kilku wyjątków kategoryzowałem jako straszne…chociaż same obcowanie z nieznanym zaczęło mnie namiętnie intrygować.

I wtedy pojawił się przełom. Coś co interpretowałem jako pierwiastek kobiecy doświadczyło mnie orgazmem i po wleceniu mi pod plecy zaczęło wypychać ku sufitowi. Wystraszyłem się śmiertelnie jak łomatkoboskokochano. Lecę… o boże za chwile spadnę na podłogę, na szklany stół… o boże za chwile wylec przez okno….musze się wzbudzić!!

Mimo że nie widziałem niczego prócz jasnego światła spod „powiek” wyraźnie odczuwałem kinetykę. To było bardzo realne…wręcz błędem jest porównywanie tego do czegokolwiek realnego gdyż… różnicy w odczuwaniu rzeczywistości najprościej nie było.

Zrozumiałem że te doświadczenia mają za zadanie w rozsądnym tempie przesunąć moje granice „normalności” bym po prostu przestał się bać. Niemal za każdym doświadczeniem byłem krok dalej od poprzedniego.

Któregoś dnia płynąć na Chiny, będąc na zatoce gwinejskiej doświadczyłem jak do tej chwili najdłuższą eksterioryze. Pozwoliło mi na to właśnie przesunięcie granicy normalności.

Czuje że jestem wciągany w jakiś ciasny przewód. Nabieram prędkości. Widzę plamki świateł. To gwiazdy… o boże ja lecę. Źle lecę… muszę ustawić ciało zgodnie z kierunkiem. Widzę lasek spowity w mroku nocy. Zahaczam o drzewa. Nie wyrządza mi to krzywdy. Czuje zmiany wibracyjne na drobną chwile kontaktu. Nagle robi się jasno jak w dzień. O qrwa jestem na swoim podwórku.

Odbyłem tam zapoznanie z tamtym światem. Nie miałem na niego wpływu ale zrozumiałem że mam większą kontrole nad ciałem niż w świecie fizycznym. Salto przez 2 metrowy płot, przeszybowanie na bardzo niskiej wysokości, odległości 15 metrów, natychmiastowa zmiana miejsca wywołana jedynie intencją.

Od tamtej pory… po prostu jestem zakochany w takich zjawiskach. Są bezcenne, nie oddałbym ich za miliardy. Czuje się bogaty, czuje że się spełniam w naturalnej roli jaką stawił mi absolut. Co chwila mnie w nim coś zaskakiwało.

Któregoś dnia w tym samym rejsie ciągle na zatoce gwinejskiej budzę się, rozglądam się…zaczynam kojarzyć. Co jest grane? Moja kajuta wygląda trochę inaczej… o co chodzi? O Boże mam zdeformowaną noge!! ( budzę się ) Widzę mgłę wchodzącą w moje czoło.

Zrozumiałem że czasami dobrze jest po wstaniu z koi zrobić znajomy wam test rzeczywistości by po prostu wiedzieć gdzie się jest. Tak czy inaczej nie mogłem uwierzyć… tamten inny świat jest cholernie realny.

Tutaj jednak pojawia się pewne odstępstwo od standardowej historii związanej z wydobyciem. Być może wynika to z braku mojego oczytania. Być może temat poruszający kwestię o które chce zapytać jest dostępny na forum. W takim razie przepraszam… proszę o link.

Otóż mam pytanie czy podczas nagłych, „awaryjnych” wzbudzeń ( kiedy jeszcze człowiek się bał tych doświadczeń ), kiedy światy się na siebie nakładają…czy dostrzegliście jakieś maszyny lub urządzenia? Jakieś sądy, aparaturę, technologię wyglądającą na oszałamiająco skomplikowaną? Bardzo proszę o odpowiedz.

Było ich kilka… porobiłem „szkice” i proste opisy. Zainteresowanym prześle na PW. Nie są one identyczne ale podobne do tych które można zobaczyć na teledyskach : Strapping Young Lad - Almost Again ( który mocno wiąże się z tematyką ) lub Bjork - All is Full of Love

Motyw „maszyn” pojawił się w mojej historii po raz pierwszy ( zaobserwowany jakkolwiek ) podczas pierwszego rejsu. Wygląda na to że są ku takiemu stanowi rzeczy logiczne przyczyny z uwagi na dystans dzielący mnie od miejsca w którym przebywałem najczęściej. Znowu jednak kłuci się to z nadrzędnym charakterem świata wyższego, jakby pozbawionego ograniczeń przestrzennych.

To mnie bardzo interesuje gdyż… moja pierwsza eksterioryzacja, ta związana ze strachem upadku na szklany stół, była poprzedzona dźwiękiem o czystym charakterze elektronicznym. I tu perełka: nagrałem ten dźwięk. Więcej informacji w opisie wideo i odpowiedziach ( szukaj na YT hasła: rare Invisible probe sound )

Wiem że… pewne fakty mogą wynikać z przełożenia podświadomego. Nie koniecznie jednak brzytwa ockhama, czy motyw solipsyzmu, osobliwego hedonizmu musi się sprawdzać w „praktyce”.

Kolejne pytanie i próba uzyskania na nie „od…” czy podpowiedzi wiążę się z odwiedzinami.

Któregoś dnia podczas „standardowego” paraliżu jakaś istota była zbyt natrętna. Dotykała mnie zbyt mocno. Postanowiłem się natychmiast wzbudzić. O zgrozo obudziłem się w Astralu. To nie było… przyjemne. Stała nade mną postać szara ale silna fizycznie. Nie była drobna. Szybko złapałem ją w geście protekcji za ręce. Zacząłem się z nią siłować. Silnie się przybliżyła do mojej twarzy i jakby wrzeszczała… odczuwałem jednak nie zrozumienie i smutek.

Jej wygląd jest do złudzenia podobny do pewnej istoty sfotografowanej w nieokreślonym miejscu i czasie. Zainteresowanym prześle na PW.

Widziałem także w motywie nakładania się światów oprócz przeróżnych mandali jak i symboli dotyczących mojego rozwoju, ( kolejnymi pozycjami w dzienniku zajęć ) istoty… no wiecie… zielone.

Pytanie: Czy jeszcze ich nie rozumiem czy faktycznie należy ich unikać?

Motyw operacji jest kolejnym elementem na który chciałbym zwrócić waszą uwagę.

W moim przypadku było ich… wiele. Najbardziej mi zapadł w pamięć… trudno byłoby zapomnieć… z udziałem podmiany elementu ciała astralnego (?).

W ogromnym skrócie: Leże na łóżku. Czuje że w moja klatka piersiowa się otwiera. Czuje na przedramieniu uspokajające parę troskliwych klepnięć obcej dłoni. Nie boje się. Strach mam za sobą. Czekam. Zostaje wyciągnięte coś z mojego serca. Identyfikuje ten przedmiot jako mała „tulejka”. Zostaje włożone coś nowego. Na samym końcu zjawiska słyszę bardzo wyraźny, przyjemny męski głos formułujący zdania tuż przy moim uchu brzmiące: Gratulujemy ci że przetrwałeś ( w sensie nie wzbudziłeś się ) dzisiejsze zjawisko. Odczujesz różnicę.

Podobnych wydarzeń było wiele, znacznie więcej niż wyjść astralnych. Czy taki medyczny charakter jest związany z astralem czy bardziej wizytacją? W przeważającej większości zdarzeń poczułem że jest to korzystne dla mojej vis vitalis.



Uważam was za specjalistów w tej dziedzinie. Proszę o sugestię i bezpośrednie odpowiedzi.
Trzy pytania:
1) Motywy maszyn w Astralu.
2) Czy intencję niektórych „gości” mogą być niekorzystne dla „astronauty”?
3) Motyw zabiegów, manipulacji „czakrami” podczas paraliży.
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Warszawa_
post 01.06.2012 - 11:33
Post #2

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




Pavveł:

Ja tutaj nie napiszę czegokolwiek o czym byście nie wiedzieli na temat przewodników. Nie wiem jednak jak w waszym przypadku ale… miałem do czynienia nie tylko z nimi. Motyw maszyn, repów, szaraków był u mnie dość powszechny na początku przygód. Być może były to myślo-kształty najodpowiedniejsze płotki które trzeba było przeskoczyć w moim przypadku. Odczuwałem jednak silne wrażenie że nie są to… atrapy.

W moim poczuciu odwiedziny w stanach paraliży mają na celu wytworzenie odpowiedniego „kształtu” masy szarej mózgu, jej połączeń, wpływania na synapsy by ukształtować „antene” która będzie w stanie transmitować i odbierać dane. Być może liczni ludzie już się rodzą z taką wtyczką, być może inni muszą nad tym pracować. Być może nie masz takich doświadczeń w takiej ilości jak ja właśnie z uwagi na lepsze wybicie z bieżni.

Dlatego jak mi się wydaje nawet z negatywnych doświadczeń w których pobierana jest nasza visvitalis można wyskrobać jakieś pozytywy. Z pewnością jest to przesunięcie granic normy, spektrum informacyjnego. X zaawansowany obserwator jest w stanie dostrzec X zaawansowane informację.

W moim przypadku odwiedziny, manipulacje, zabiegi działy się przez okres około 3 lat. Dość długo… Składało się na ten okres dość sporo zdarzeń przypominających dosłownie rehabilitacje, fizjoterapię. Delikatnie poruszano poszczególne członki mego ciała. Nie były one zazwyczaj przyjemne.

Przyjemności wprawiają w swoiste odurzenie, zastój. Kiedy jest ci przyjemnie starasz się ten stan zachować najdłużej jak to możliwe nieomal w samolubny sposób gubiąc samego siebie. Jedynie silne, wstrząsające emocję najczęściej utożsamiane ze strachem, co wynika tylko z niewiedzy, wywołują progresywną w skutkach reakcję, otrzeźwiają świadomość. Pragnę byś miał to na względzie kiedy przyjdzie ci oceniać owe zjawiska jako negatywne.

Najbardziej dobitnym przykładem który mnie w tym utwierdził było „badanie” w którym „strzyga” dotykała moich genitalni. Nieomal mi się w nie wwiercała. Natychmiastowo, bez żadnej dywagacji typu : „hmmm… czy aby na pewno warto przerywać miłe leżakowanie”, wyrwałem rękę z bezruchu i w szekspirowskim akcie poważnej desperacji złapałem za jej dłoń przerywając tym wysoce niemile uczucie. Bałem się dotknąć dłoni nieznanej istoty zza światów ale bardziej bałem się utraty mojego penisa. Normalne. Fakt że jest brzydki i daleki od ideałów nie zmienia faktu że wole go posiadać. Ohh filozofio jakie wielkie było moje zdumienie kiedy istota zaczęła wiercić mi jądra drugą dłonią. Wyrwałem więc z bezruchu swoją drugą rękę. Nie mogłem pozwolić by trwało to chociaż o setną sekundy dłużej! Kiedy ponownie złapałem za dłoń strzygę, ta wyszarpała się z pierwszego uścisku i ponownie i ponownie i ponownie za jajka. Innymi słowy pograliśmy sobie w łapki turbo 2.000.000 Knock Lewis Woohooo!!!

Po paru cyklach istota przestała mnie łapać po tamtych rejonach. To już nie było konieczne. Pokazała mi do czego jest zmuszona kiedy nie przykładam większej uwagi do „poruszania” ciałem astralnym. Przez cichą chwilę wymienialiśmy się uchwytami dłoni. Modliłem się jednak by znowu mnie nie złapała za klejnoty.

Nie miałem zamiaru codziennie doznawać aż tak stymulujących wyznań miłości. Zacząłem więc wizualizować sobie przed snem że poruszam rękoma. Zgadnij co? Więcej nikt nie dobierał się do moich genitalni w taki sposób.

Chciałbym nadmienić że nic zległo mi się nie działo. Nie odczuwałem bólu a raczej duży dyskomfort, zbyt sporo mocno irytujących wrażeń nerwowych.

Podczas tego doznania zmysł wzroku nie był aktywny. Owej „sennej” rzeczywistości nie doświadczałem w rozumieniu normalnej drogi komunikacji. Wiele poważnych aspektów było jakby celowo wyeliminowanych także i przeze mnie.


Zazwyczaj charakterystyka moich paraliży sennych przypomina powyższy opis. Po jakimś czasie jednak zauważyłem że są tam także i maszyny. Pytałem o nie w stanach głębokiej relaksacji. Dostałem kilka krótkich odpowiedzi i wizji. Budują one strukturę która może być właściwa tylko dla mnie. Być może moja WJ zadecydowała że tak będzie mi najłatwiej poznać tamte środowiska. Być może te maszyny nie są związane z astralem kompletnie a wykorzystują jedynie technologię migotania wymiarowego.

Nie chcę o niej pisać za dużo bo jest naszpikowana motywami które widzimy w filmach amerykańskich. Nie chcę o niej pisać za dużo gdyż sam o niej po prostu za dużo nie wiem.

Oto co udało mi się wydedukować:

Tak naprawdę moje ciało, prawdziwe ciało spoczywa w białej jakby wannie wypełnionej delikatną, miękką pianą. Takie wanny są usytuowane w dużych, wysokich cylindrycznych pomieszczeniach. Są typem alkowy ściany pomieszczenia. Jest ich tam naprawdę dużo. Takie pomieszczenia są na pokładzie wielkiego statku kosmicznego o nazwie : Neptusi, lub Naneptusi. Doglądają nas zaprojektowane przez nas maszyny lub „wachtowi”… z którymi mamy do czynienia może nawet i w „astralu”. Jesteśmy w trakcie podróży do bardzo odległych rejonów wszechświata. Planeta ziemia jest programem stymulującym ducha by po prostu „nie umarł”, miał jakiekolwiek zajęcie.

Nie twierdze że jest to prawda objawiona. To jest moje spojrzenie. Być może jest to jak napisałem wyżej projekt WJ bym mógł się połapać w tym nieokreślonym środowisku.

Jakby co nie jestem z Warszawy. To po prostu mój pseudonim. Naprawdę chciałbym ale mój zawód zmusza mnie do dłuższych nieobecności w kraju.

Messanger

Napisałeś o stymulacji, otwieraniu „czakr” we własnym zakresie. Słyszałem trochę o meridianach etc. ale nie przykładałem się do tego kompletnie. Czy mógłbyś mi przesłać informację, wskazać miejsce w którym mógłbym zaczerpnąć wiarygodnych wiadomości na ten temat? Zainteresowałeś mnie tym.


Zielarz Gajowy

Quote: Tłumacz mi co jest iluzją a co prawdą.

Nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest dozwolone. : psychonauta. P. carroll


Tak naprawdę wszelkie informacje na podstawie których budujesz empirie tego świata są tobie dostarczane narzędziem którego istnienia nie można udowodnić. Nie istnieje obiektywne kryterium oceny świadomości. Wszelkie informacje zawsze pochodzą z głowy. Nie masz więc obiektywnych dowodów by poprzeć teorię że cokolwiek poza twoją głową istnieć może. Ten temat mocno rozwija zagadnienie z filozofii : Solipsyzm. Wskazuje on że tak naprawdę obserwator nie spoczywa w pokoju a pokój spoczywa w obserwatorze, wewnątrz jego głowy. Tak naprawdę jeden człowiek drugiemu nie jest w stanie udowodnić że kolor który nazywa niebieskim jest tym samym kolorem w którym drugi widzi niebo.

Bardzo dziękuje za odpowiedzi.
Profile CardPM
+Quote Post
Messanger
post 02.06.2012 - 06:49
Post #3

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 777
Dołączył: 11.03.2012
Nr użytkownika: 8755




CYTAT(Warszawa_ @ 01.06.2012 - 12:33) *
Messanger

Napisałeś o stymulacji, otwieraniu ?czakr? we własnym zakresie. Słyszałem trochę o meridianach etc. ale nie przykładałem się do tego kompletnie. Czy mógłbyś mi przesłać informację, wskazać miejsce w którym mógłbym zaczerpnąć wiarygodnych wiadomości na ten temat? Zainteresowałeś mnie tym.

Czakry otwierasz na własne ryzyko... Przejrzyj sobie różne fora ezoteryczne, tam ludzie mają rozmaite techniki. Ja zawsze korzystałem z prostej wizualizacji baloników, które pękają pod wpływem twojej woli.

Cokolwiek będziesz robił, rób to z głową. I po wszystkim zamykaj czakry i nie łaź z otwartymi :).

Te maszyny całkiem ciekawe... Nic o nich nie powiem, bo nigdy się nie spotkałem :).


CYTAT(set.h @ 01.06.2012 - 23:06) *
2- Wszystko zależy od punku widzenia. Nie wierzę w dobry i wspaniały wszechświat. Uważam że wszędzie są drapieżniki i ofiary tak samo w świecie fizycznym jak i w świecie energetycznym. "Goście" realizują swoje własne plany i nie miej złudzeń bo wszytko to ma cel i zostanie jakoś przez nich wykorzystane. Jeżeli na tym skorzystasz to przy okazji :)



Lubię takie stwierdzenia... zdrowy rozsądek przede wszystkim :P.
Profile CardPM
+Quote Post

Posty w temacie
- Warszawa_   Parę Pytań.   01.06.2012 - 00:00
- - Pavveł   Twój styl pisania to normalnie miód na uszy (bą...   01.06.2012 - 02:24
- - Messanger   CYTAT(Warszawa_ @ 01.06.2012 - 01:00...   01.06.2012 - 08:10
- - Zielarz Gajowy   Stek bzdur! Banały, dyrdymały i kakofonia j�...   01.06.2012 - 09:57
- - Zielarz Gajowy   Tak naprawdę moje ciało, prawdziwe ciało spoczy...   01.06.2012 - 12:26
- - KMA   Kolego, który wybrałeś sobie nicka Warszawa, k�...   01.06.2012 - 13:56
- - Warszawa_   Zielarz Gajowy Wydaje mi się że nie rozumiesz k...   01.06.2012 - 16:17
- - Zielarz Gajowy   Warszawiaku ja się nie mam zamiaru kłócić. Ja ...   01.06.2012 - 17:20
- - Warszawa_   To ciekawostka. Nie jestem jakby co ślepym zwolen...   01.06.2012 - 17:24
- - KMA   Warszawa Właśnie ciekawią mnie te zmiany natę...   01.06.2012 - 17:57
- - Deimond   Na wstępie chciałem Cie serdecznie powitać na f...   01.06.2012 - 19:14
- - KMA   Deimond fajnie, że wykopałeś ten temat z szumam...   01.06.2012 - 20:00
- - Deimond   KMA - a no odkopałem bo sam go pisałem i do nicz...   01.06.2012 - 21:22
|- - KMA   CYTAT(Deimond @ 01.06.2012 - 22:22) ...   01.06.2012 - 22:01
- - set.h   CYTAT(Warszawa_ @ 01.06.2012 - 00:00...   01.06.2012 - 22:06
- - Kordian   Warszawa, jeśli dobrze zrozumiałem, to żyjemy T...   02.06.2012 - 09:39
- - Warszawa_   Deimond Gratuluje zsyntetyzowania tej częstot...   02.06.2012 - 11:13
- - KMA   Warszawa Dzięki za wysłanie materiałów. Czy mo...   02.06.2012 - 14:08
2 Stron V   1 2 >


Go to the top of the page
Start new topic