oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Wiara, Wiara a wiedza
Vamdou
post 05.06.2012 - 18:12
Post #1


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Różne osoby mogą być może różnie rozumieć słowo „wiara”. Ja będę się posługiwał poniższą definicją. W tym temacie nie odnoszę się do wiary jako religii, wyznania, przekonania o istnieniu Boga.

Wiara jest to przekonanie, przeświadczenie, że coś jest prawdziwe lub, że się spełni.

Staram się rozumieć wiarę jako pewność, gdzie brak miejsca na wątpliwości, wahanie, niepewność. „Wierzę w…, wierzę, że…”, czyli „Tak jest, tak będzie, koniec kropka, nic innego nie biorę pod uwagę”, „nie dopuszczam do siebie, że inni mówią, że jest przeciwnie, inaczej”.

Problemem jest, że żyjemy w społeczeństwie, które od wieków każdego człowieka już od narodzin codziennie, przez wszystkie lata jego życia z każdej strony „zalewa” bagnem, negatywnymi informacjami i przede wszystkim ogranicza. Nie będę się bardzo rozpisywał, bo myślę, że każdy może sam to dostrzec rozglądając się dookoła – w gazetach, radiu i telewizji na ogół podawane są głównie wiadomości o nieszczęściach, tragediach, aferach itp. Ludzie dookoła często myślą negatywnie. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich.

Przede wszystkim, duża część społeczeństwa uważa wiele rzeczy i zjawisk za niemożliwe a wpływ jego sposobu myślenia na nowych członków jest ogromny.

Ja osobiście chcę wierzyć, że człowiek może wszystko (literalnie, wszystko). Każdy z nas. Męczy Cię choroba? Masz jakąś wadę? Ulecz się. Nie da się? Ano tak, lekarze tak mówią. No i co z tego? Dlaczego miałoby to być niemożliwe? Bo inni tak mówią? A od kiedy inni są mądrzejsi niż ty?

Przenosząc te rozważania na grunt OOBE albo LD. Myślę, że wystarczy wiara. Konkretna technika nie ma znaczenia - jeśli wierzysz, że wyjdziesz to wyjdziesz. W ten czy inny sposób. Stosując jakąś technikę, jeśli wątpisz, to czeka Cię porażka. I chyba na tym polegał mój błąd. Chciałem wychodzić, ale brak było wiary, że rzeczywiście wyjdę/potrafię.

Co mi sprawia mały problem to kwestia - wiara a wiedza (że). Teraz już wiem, że OOBE jest zjawiskiem, które istnieje, bo je przeżyłem (często o tym wspominam i teraz znowu muszę, żeby wyjaśnić). Doświadczenie czegoś (co najmniej 2 razy) powoduje, że wiem, że coś istnieje na 100% i potem już jestem spokojny, mógłbym rzec takie dopełnienie wiary. Wcześniej musiałem wierzyć (choć w rzeczywistości, chyba tylko chciałem w nie wierzyć; były wątpliwości). Przy wierze odrzucam, że jest inaczej niż wierzę, lecz nie wiem, że jest akurat tak jak wierzę (co już w ogóle wydaje mi się sprzeczne).

Według mnie wierzyć jest trudno.
Czy chęć wierzenia w coś pomimo tego, że nasuwają się wątpliwości to jest wiara? Jak zacząć wierzyć bez wątpliwości? Po kilkunastu latach wychowywania się w środowisku, które powtarza Ci, że jedno i drugie nie istnieje, trzecie i czwarte jest niemożliwe ciężko zmienić nastawienie.
Świadomie możesz mówić różne rzeczy, ale w podświadomości przekazane ci śmieci pozostają jeszcze jakiś czas.

Wydaje mi się, że warto zwrócić uwagę na problem wiary, głębokiej wiary i jej mocy.


A jak tam u Ciebie z wiarą? ;]
Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Pavveł
post 05.06.2012 - 18:56
Post #2



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Vamdou - wiesz, myślę że wszelka wiara w coś, co jest teraz, tylko ogranicza trzeźwą ocenę tego, jakie coś jest na prawdę. Tak jak piszesz, w tym wypadku wiara to tylko odtwarzanie nabytych wcześniej bezwarunkowo przyjętych schematów.
Jednak można wyróżnić jeszcze jeden typ wiary. Mianowicie, kiedy rozpatrujemy nie to, jakie coś wg. nas jest, ale jakie chcemy, aby było. Wtedy wierzymy, że coś się stanie, że los potoczy się tak, a nie inaczej, że się nam coś uda itd. itp. Wtedy wiara jest jak najbardziej zasadna i potrzebna. W takiej wierze rozsądek też ma swoją rolę - czasem, gdy nieumiejętnie używany, sabotażuje wiarę, lecz umiejętnie używany pomaga nam spełnić to, w co wierzymy... Gdyby nie wiara w to, że coś się wydarzy i to coś będzie odpowiadać naszej woli, naszym pragnieniom, nie było by życia, nie byłoby działania. Gdybyś nie wierzył, że rano wstaniesz, nie kładłbyś się spać. Gdybyś nie wierzył, że uniesiesz długopis, nie brałbyś go do ręki. Gdybyś nie wierzył, że coś jest ważne, to byś tego nie robił. Gdybyś nie wierzył, że coś jest możliwe, też byś tego nie robił. Taki rodzaj wiary jest więc poniekąd motorem działania i można domniemywać, że ma też niebagatelny udział w bardziej subtelnych i ukrytych oddziaływaniach na rzeczywistość świata, z czego rodowód swój biorą cuda. W sumie wszystkie wydarzenia, nawet te rutynowe, nudne, codzienne, mają swoje oparcie w ukrytych i subtelnych oddziaływaniach - cuda są wszędzie, wszystko jest cudem ;)

Malowany - kiedy czegoś doświadczysz, to to już nie będzie wiara, tylko wiedza :] (i tak na marginesie, pisze się "żadnym wątpliwościom", a nie "żadnym wątpliwością" :3)

Pozdrawiam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post



Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park