CYTAT(Zielarz Gajowy @ 12.06.2012 - 17:28)

Ja też 4+1 jak miałem siły...teraz 6+0 bo sił brak:)
Kama nie ma co walczyć z tym przesądem, że ld jest "gorsze" od oobe. Też to zauważam na forum w niektórych wypowiedziach, ale wydaje mi się, że bierze się to z uczucia wibracji i realności wyjścia z ciała i ogólnie podniety tym zjawiskiem.
Jeżeli chodzi o sen i jego możliwości to znowu wlepię ten artykuł bo on daje do myślenia i nakreśla możliwości jakie daje sen:
http://www.terraaventura.com.pl/temat_mies...as_snu_-71.htmlA ja chciałam zauważyć, że poprzez sny m.in. kontaktujemy się z archetypami. Z resztą sny to potęga. One, jeśli tylko chcemy je interpretować i zdobyć się na chwilę refleksji nad nimi - potrafią nas bardzo wielu rzeczy nauczyć, które umykają nam w codziennym życiu.
Kiedyś oglądałam film dokumentalny, przedstawiający przebieg i efekty pewnego eksperymentu. Ten eksperyment polegał na tym, że ochotnicy biorący w nim udział, byli monitorowani w czasie kiedy spali i pozbawiani fazy rem(czyli w efekcie pozbawiani snów) poprzez wybudzanie(kiedy tylko wchodzili w fazę rem), chwilę później pozwalano im dalej spać. Robiono to, żeby sprawdzić, czy nasz organizm naprawdę potrzebuje snu. Efekt eksperymentu był taki, że po kilku dniach bez snów, z tego co pamiętam, organizmy ochotników tak upierały się przy tym, żeby uzyskać odpowiednią dawkę marzeń sennych, że ci ludzie zasypiali w czasie dnia, kiedy tylko mogli i kiedy pozbawiano ich i tej możliwości, to zaczęli mieć halucynacje - spali na jawie.
Co wam po obe, jeśli nic z niego nie wyniesiecie? Jeśli chcecie poczuć realny świat, to wyjdźcie z domu i go doświadczajcie. Nie ma lepszej metody, niż korzystać z naszego fizycznego ciała, by to osiągnąć. Ale Zielarzu muszę Ci chyba przyznać rację. Po co walczyć z przekonaniem, że obe jest lepsze? Obe robi większe wrażenie. Daje poczucie, że doświadczyło się czegoś wyjątkowego. Co z tego, że ludzie często tak czy siak się z niego nie uczą, wychodzą dla zabawy, żeby poczuć coś innego... Nie wiem, może tak cenię sny, bo u mnie zawsze to była rozwinięta sfera. Sny to praktycznie mój drugi świat. Wiem, że mogą być potężne. Ale jeśli ktoś doświadcza ich szczątkowo - np. nie pamięta co się w nich działo, albo uważa swoje sny za nudne, to jak go przekonam, że sny są potęgą? Z resztą pewnie też pokutuje tu przekonanie, że snami nie ma co się zajmować i że gdyby były takie zajefajne, to wszyscy by się nimi jarali i chodzili pozytywnie nakręceni. Ale się nie jarają i nie chodzą pozytywnie nakręceni. Więc wielu wydaje się, że trzeba sięgać po specjalne sposoby i środki, żeby doświadczyć czegoś fajnego i wartościowego.