|
Cholera, teraz już sam nie wiem :D Czy ja w końcu wylazłem z ciała? No nie wierzę! Staram się o to od chyba 4, 5 lat i nic. Normalnie k*rwa nic! Potem sobie odpuszczałem, później znów wracałem do tematu i tak to jakoś wyglądało. Uznałem, że wyjdę w końcu, prędzej czy później. Od jakichś kilku dni znów się za to zabrałem. Znów wertowałem trylogię Monroe'a, oglądałem wywiad Darka. Znów tak cholernie zachciało mi się tego doświadczyć, może też przez to, że mam trochę problemów. Nie używałem żadnej konkretnej techniki. Po prostu starałem się zasnąć, patrzać w ciemność. Ale nic. Zawsze zasypiałem w końcu i tyle. Aż ostatniej nocy. Starałem się robić to samo. Zasypiałem wpatrując się w ciemność. Zmieniałem pozycję, ciągle było mi niewygodnie. Trwało to kilka godzin. Nie mogłem zasnąć. W końcu przysnąłem. Obudziłem się jakoś w nocy. Zjadłem ptasie mleczko i poszedłem spać. I znów. Wpatrywanie się w ciemność pod powiekami. Aż zasnąłem... I teraz najważniejsza część. Nie wiem czy to był sen, czy to właśnie było to konkretne OOBE. Coś jakby mnie obudziło, czułem się trochę dziwnie. Trochę jakby takie wibracje, takie ciepło po całym ciele. I to było trochę jakbym był na pograniczy jawy i snu. Gdzieś tam w podświadomości pomyślałem sobie, że to jest to. Że to na to czekałem i że może tym razem się uda. Czekałem. Cholera, trudno to trochę opisać. Nie wiem czy nie straciłem świadomości na chwilę, czy "wyszedłem" świadomie, ale znalazłem się w moim pokoju. Mój brat (który w rzeczywistości oczywiście spał", siedział przed komputerem. Pomyślałem sobie, że to właśnie taki "przeszkadzacz" i nie patrzył na mnie zbyt przyjemnie :D Zacząłem pocierać dłońmi o ścianę, żeby wszystko mi się nagle nie urwało i żeby pogłębić fazę. Cały czas byłem jakby świadomy. Powiedziałem wtedy na głos coś w stylu, że proszę o pomoc moich niefizycznych przyjaciół. Ku mojemu zaskoczeniu, kiedy zacząłem wypowiadać te słowa, mój brat przeszkadzacz dokończył zdanie razem ze mną :D I czułem, że nie jest do mnie jakoś miło nastawiony. Wstał i chciał mi chyba przeszkodzić, więc podałem mu dłoń i pomyślałem sobie, żeby zamienił się w pająka. I wiecie co? Tak się stało, przeszkadzacz zniknął. Więc to pewnie było to OSPUO, obszar wykreowany przeze mnie :) Potem pomyślałem sobie "żeby tylko nie wrócić do ciała" i koniec. Ocknąłem się leżący w łóżku, zastanawiając się czy to wszystko to tylko nie sen. Czy to nie sen o wyjściu z ciała. Niech to! Może to był sen o tym, że byłem świadomy podczas snu? A może w końcu się udało, tyle że byłem trochę płytko dostrojony? Co o tym myślicie? :)
|