|
Spotkałem kumpla na mieście a ten zaproponował, żebym poszedł z nim na chatę bo coś przygotuje do jedzenia. Spoko pomyślałem. Wyciągnął jakieś pięć a może sześć przezroczystych jajek i włożył je do garnka z wodą i zaczął gotować jak klasyczne jajka na twardo. Po jakimś czasie gwałtownie urosły do wielkości piłki do rugby i nie powinny zmieścić się w tym garnku, ale jak to w snach na siłę wystając ponad brzeg garnka jakoś się zmieściły. Po chwili na talerzu zobaczyłem danie z tego jajka. Był to jakby ugotowany człowiek wielkości 30cm ale bez skóry gotowy do zjedzenia. Bez skóry i z wszystkimi wnętrznościami na wierzchu. Leżał najpierw na brzuchu a czaszki jakby brakowało. Na wierzchu zobaczyłem szyszynkę. Pomyślałem smaczna pewnie będzie. Zjadłem ją. Chyba pierwszy i ostatni raz zjadłem szyszynkę:) Późnej moje danie znalazło się na plecach. Jak na sekcji zwłok. Nerki też wyglądały smacznie. Zjadłem...później sen dalej był dziwaczny, ale to zjedzenie szyszynki najdziwaczniejsze. Pozdrawiam i miłych snów życzę:)
|