|
Witam,jestem tutaj od nie dawna jak zapewne dostrzegliście i chciałbym podzielić się z wami,pewnymi własnymi spostrzeżeniami i przypuszczeniami odnośnie przepisu na skuteczną eksterioryzację.Na starcie mówię,że Próbuję odbyć swoją pierwszą podróż,więc nie zbluzgajcie mnie tak od razu i okażcie wsparcie swojemu,Nowemu koledze po fachu. Jednakże przejdę do sprawy: Otóż z tego co zauważam,aby doszło do gwałtownej i skutecznej eksterioryzacji,potrzebny jest silny moment strachu.Jedni w myślach popełniają samobójstwa siekając się z kałacha,inni wizualizują swoje wypadki samochodowe,niektórzy skaczą z samolotu otwierając spadochron w ostatnim momencie,próbując się wyrwać z ciała uczuciem szarpnięcia,a jeszcze inni odliczają około 30 sekund metodą na LD,wyobrażając siebie związanym/ą do łóżka liną bądz pasami,z tykającą bombą na ich klatce piersiowej której to wybuch przypada na 30 sekundę odliczania i otwarcia oczu. WE WSZYSTKICH TYCH TECHNIKACH JEST STRACH. Na takiej podstawie domniemam,że głęboki relaks podczas próby nie ma tutaj żadnego bytu i znaczenia,ponieważ aby ciało astralne zadygotało w naszym ciele i próbowało się wydostać,potrzebuje silnego uczucia zagrożenia.Wiem,że przeczy to poglądom co nie których podróżników,ale chyba znaczna liczba szczęśliwców wydostała się dzięki gwałtownemu Strachowi. Poprzedniej nocy,konkretniej z poniedziałku na wtorek,wyobrażałem sobie,że idę przez dżunglę i nagle, słyszę za sobą głośny szmer roślin i trzask gałęzi,obracam się i widzę biegnącą na mnie,wielką czarną pumę.Natychmiast,co sił zacząłem uciekać gdziekolwiek się dało przed siebie,ładując tym samym ciało dreszczem silnego strachu.Po drodze przeskakiwałem leżące konary drzew,symulując w myślach silnymi wybiciami,wyskoczenie z ciała.I tak jeden konar,drugi,trzeci,puma coraz bliżej za mną na wyciągnięcie łapy.. Biegnę na zawale i widzę przed sobą drzewo mocno rozgałęzione,jako jedyne ocalenie z impasu,i mocnym wybiciem wskakuję na pierwszą od dołu gałąz,próbując uniknąć rozszarpania przez to wielkie czarne straszne coś.. Puma wskakuje na drzewo i pazurami wspina się,aby dostać się na moją gałąz,a mi ciśnienie coraz bardziej podskakuje ze strachu.. Nie daję za wygraną i mocnym Wybiciem doskakuję na wyższą gałąz,..Puma za mną wdrapuje się po drzewie,na moją wysokość... I już macha swoją łapą z pazurskami,aby mnie chwycić za nogę.. Wybijam się na wyższą gałąz i wyższą i wyższą..strach sięga zenitu,a drzewo się kończy w swej wysokości.. Nie mam wyjścia-skaczę-może jakoś uda mi się dalej pobiec,niż mam dać się pożreć na ty drzewie.. Ostatni desperacki wyskok i spadam w dół..upadam na ziemię...... I w tym momencie ogarnęły mnie silne dreszcze,zimno,zaczynał mnie brać lekki paraliż i zrobiło mi się kolorowo przed oczyma,..zamarłem.Nic w okół mnie nie istniało,tylko głębokie uczucie strachu i zalewające mnie po fali zimna,gorąco....lecz po paru nastu sekundach mnie to wszystko opuściło,odeszło.. Myślę że byłem bardzo blisko,że to jest wizualizacja działająca akurat na mnie ponieważ,każdy jest indywidualnością i nie ma 100% techniki dla każdego... Myślę również,że każdy powinien pomyśleć czego się najbardziej w życiu boi i próbować to wizualizować,ponieważ będzie to JEGO indywidualna technika na wyjście,a nie zaczerpnięta od kogoś o innym charakterze i słabościach. Kto się boi os,szerszeni,innych owadów-niech to wizualizuje. Kto ma mocny lęk wysokości-niech to wizualizuje. CZYJEŚ LĘKI NIE DZIAŁAJĄ NA INNYCH i stąd zapewne co nie którzy,nie mogą osiągnąć wyjścia. TWOJE LĘKI I STRACH,TO TWÓJ KLUCZ DO BRAM ASTRALNYCH. Mnie zaczyna brać,więc tkwi w tym prawda. Jeżeli za parę prób osiągnę już tą wymarzoną podróż,to chętnie Wam o tym opowiem:) Pozdrawiam
|